Były senator jest oskarżony o podżeganie do porwania i zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Według obrońcy senatora kryminolog kilka lat wcześniej sporządzał prywatną opinię dla Gawronika, a były senator nie zapłacił za wykonaną pracę. To podważa niezależność biegłego - uważa mecenas Paweł Szwarc.
Z zarzutem obrony nie zgadza się przesłuchiwany przez sąd biegły badań na wariografie. W tej sprawie Jacek Bieńkuński nie ma sobie nic do zarzucenia, uważa, że wcześniejszy kontakt z Gawronikiem i brak zapłaty za usługę nie miał wpływu na jego ekspertyzę.
W sprawie Jarosława Zietary na polecenie śledczych na wariografie przebadano dwadzieścia osób. Mogły one mieć związek lub wiedzieć coś o zaginięciu i śmierci dziennikarza. Zaginął on bez wieści we wrześniu 1992 roku. Po latach do sprawy wrócili prokuratorzy z Krakowa. Według nich Ziętara zginął, bo zbierał wiadomości na temat interesów Aleksandra Gawronika i jego wspólników.