Zakończył się Bittersweet Festival. Organizatorzy stanęli przed wyzwaniem dostosowania parku Cytadela do potrzeb najpopularniejszych artystów i obecności ponad 30 tysięcy widzów. Musieli zmierzyć się także z krytyką mieszkańców osiedli sąsiadujących z terenem festiwalu, którzy narzekali na hałas i ryzyko zniszczenia parku wpisanego do rejestru obszarów Natura 2000.
Festiwalowicze, z którymi rozmawiał nasz reporter, przekonują, że organizatorzy sprostali wyzwaniom, a artyści ich oczekiwaniom.
- Prawie jak Opener, można powiedzieć.
Radio Poznań: Co by pan poprawił, patrzy pan na Openera? Jakie są błędy wieku wczesnego?
- Więcej toalet, powiększenie tego wejścia z tego main stage'u, od polany, tam gdzie jest główna scena w stronę dzwonu.
- A jeżeli chodzi o artystów, no to już creme de la creme.
RP: A skąd państwo przyjechaliście?
- Z Częstochowy. Spędziliśmy tydzień w Grecji, nie przedłużaliśmy urlopu po to, żeby właśnie tutaj przyjechać na festiwal.
RP: Który koncert najlepszy?
- Empire of the Sun. To nie wiem, coś pięknego po prostu. Sam festiwal super, mega pozytywne zaskoczenia. Bardzo ładny, chyba najładniejszy na jakim byłam.
- odpowiadali festiwalowicze.
Organizatorzy zapowiedzieli już dwie kolejne odsłony festiwalu. Najbliższa odbędzie się 13-15 sierpnia przyszłego roku.