Po powrocie z ciepłych krajów ptak, którego ludzie nazywali Klemensem, miał problem z ponownym zamieszkaniem w swojej dawnej siedzibie.
Istniało ryzyko, że zniechęcony nie wyda w tym roku lęgu i odleci bez potomstwa, ale wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z happy endem.
Komin należy do śremskiego TBS-u. Gniazdo nie mogło na nim dłużej pozostać
– mówi kierownik zasobu powierzonego Maciej Kowalewski.
Ten komin się przechyla i istnieje ryzyko katastrofy budowlanej.
Te obawy nie są na wyrost – potwierdza Marcin Tobółka z grupy badawczej bociana białego.
Takie gniazdo potrafi ważyć nawet kilka ton.
To, co zostało po zimie, przeniesiono na słup na łęgach nadwarciańskich. Klemens jednak wrócił w okolice starego miejsca i wszystko wskazuje na to, że postawi na swoim – na jednym z kominów udało się go zauważyć.
Niesamowite, jak pracowicie układa gałązki i czeka na swoją partnerkę.
Według badacza bocianów ptak szybko odbuduje gniazdo, a to, co już zrobił, daje mu ponownie ochronę prawną – mówi Jacek Przygodzki z poznańskiej RDOŚ.
Ono już jest chronione z automatu. To wynika z przepisów ustawy o ochronie przyrody.
Jak dodaje Marcin Tobółka, bociany budują gniazda w ekspresowym tempie i Klemens będzie gotowy na przylot partnerki. Ponieważ nowe gniazdo znajduje się zaledwie kilkaset metrów od starego, ptaki nie będą miały problemu z odnalezieniem się.