Enea w sporze zbiorowym. Związki przygotowują protesty
W kolejce spotkaliśmy panią Marię. Przyszła na pocztę, bo jak twierdzi – na listonosza nie ma co liczyć.
Masakra jest. Jak nie dojdzie zwykła przesyłka to mała strata, ale rachunki nie docierają. Trzeba chodzić do okienka i się dopytywać
– relacjonuje zbulwersowana mieszkanka Stęszewa.
Przedstawiciel poczty polskiej tłumaczy, że przyczyną utrudnień był okres urlopowy oraz zwiększona liczba zwolnień chorobowych.
Podjęliśmy działania naprawcze, m.in. zawarto umowy zlecenia w celu wsparcia obsługi
– wyjaśnia.
W ostatnich miesiącach do podobnych sytuacji dochodziło także w innej podpoznańskiej gminie. Problemy kadrowe pocztowców odczuli także mieszkańcy Poznania. Bo nikt nie chce pracować na poczcie
– puentuje wiceprzewodniczący organizacji międzyzakładowej NSZZ Solidarność Poczty Polskiej, Marcin Gallo.
Poczta jest bardzo słabym płatnikiem, jeżeli chodzi o wynagrodzenia. Wskaźnik bezrobocia w Wielkopolsce jest jednym z najniższych w kraju i bardzo trudno jest tutaj pozyskać pracownika
– dodaje.
W przekazanym komunikacie przedstawiciel Poczty Polskiej zastrzega, że spółka "szczegółowych danych dotyczących zatrudnienia". W oświadczeniu przekazał natomiast, że "w ostatnich miesiącach w skali kraju odnotowano poprawę wskaźników terminowości doręczeń". W przypadku listów priorytetowych to 96,5%.