Na pierwszej rozprawie, która odbyła się w kwietniu, sąd wyłączył jawność rozprawy w całości z wyjątkiem jawnego odczytania aktu oskarżenia bez uzasadnienia.
CZYTAJ: Były ordynator i były organista przed sądem. Ruszył proces ws. wykorzystywania nieletnich
Jak przekazała zastępca prokuratora rejonowego w Koninie, Aleksandra Marańda, postanowieniem z 19 czerwca, Sąd Rejonowy w Turku uchylił stosowany wobec obydwu oskarżonych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i zastosował wobec nich środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym.
Prokurator nie zgadzając się z decyzją sądu, uznając iż nadal istnieją podstawy do stosowania tymczasowego aresztowania, zaskarżył decyzję sądu, składając zażalenie do Sądu Okręgowego w Koninie. Na chwilę obecną zażalenie nie zostało jeszcze rozpoznane. Czekamy na wyznaczenie terminu posiedzenia
- mówi Marańda.
Sprawę opisała Gazeta Wyborcza, z której relacji wynika, że zdaniem sądu nie występuje już ze strony oskarżonych ryzyko utrudniania postępowania. Mieli oni dostać dozór policji, zakaz opuszczania kraju, zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonych oraz świadków, a także nie mogą przebywać w miejscach, w których mogą znajdować się osoby nieletnie.
Prokuratura nie zgada się z decyzją sądu.
W złożonym zażaleniu prokurator podnosił, iż nadal istnieją przesłanki do stosowania tymczasowego aresztowania, a mianowicie przesłanka grożącej oskarżonym surowej kary, która jest sama w sobie przesłanką do dalszego stosowania tymczasowego aresztowania, a dodatkowo, w ocenie prokuratury, możemy mieć do czynienia z obawą matactwa i wpływaniem na zeznania świadków, którzy nie zostali dotychczas w sprawie przesłuchani
- mówi Aleksandra Marańda.
Były ordynator konińskiego szpitala Artur Z. oraz były organista z Turku Krzysztof A. są oskarżeni o wykorzystywanie nieletnich. Grozi im od dwóch do kilkunastu lat więzienia.
Dodajmy, że kilka dni temu były ordynator konińskiego szpitala miał pojawić się na terenie parafii w Zagórowie, gdzie odbywało się spotkanie ministrantów i scholi. Jak poinformowała Gazeta Wyborcza, na jednym ze zdjęć ze spotkania, w głębi kadru, widać przechodzącą postać lekarza. Nie uczestniczy on we wspólnej fotografii. Prokuratura przekazała, że wykorzysta zdjęcie w toku postępowania zażaleniowego.