Przed sześcioma laty w Bolewicach pod Nowym Tomyślem oskarżony staranował samochód małżeństwa, które jechało do pracy. Kierowca zginął, jego żona została ciężko ranna.
Sądu nie przekonały twierdzenia obrońców oskarżonego, że to był zwykły wypadek spowodowany przez mężczyznę po wypitym wcześniej alkoholu. "Oskarżony działał celowo" - mówił sędzia Piotr Michalski.
Dla przeciętnego człowieka jasnym jest, że przy tej prędkości jakiekolwiek zderzenie może doprowadzić do takich skutków. Nikt oczywiście nie twierdzi, że oskarżony chciał zabić tych ludzi, których nie znał, ale się na to godził
- mówił sędzia.
Oskarżony jechał 120 km/h. Prokuratura ustaliła, że zjechał na przeciwległy pas, bo chciał popełnić samobójstwo.
To była nietypowa sprawa. Po raz pierwszy w Wielkopolsce prokuratura po wypadku oskarżyła jego sprawcę o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Sprawa po raz drugi trafiła do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, bo wyrok uchylił Sąd Najwyższy, po tym, jak w Sądzie Okręgowym sprawę rozpatrywał tak zwany neosędzia. Od tego momentu oskarżony przebywał na wolności. Teraz wróci do więzienia, bo wyrok jest już prawomocny.
Zarówno prokuratura, która chciała wyższej kary dla oskarżonego, jak i obrońcy nie wykluczają kasacji do Sądu Najwyższego.
Dziś oskarżonego nie było w sądzie.