Szpital miał długi i jego dyrektor szukając oszczędności ogłosiła konkurs na prowadzenie oddziału chirurgii. Wygrał niepubliczny ZOZ. Jego szef zaczął od zwolnienia ordynatora oddziału. Pozostali lekarze się wtedy zbuntowali. - Czujemy się skrzywdzeni przez nasz pierwszy zakład pracy, który przekazał nas, bez naszej zgody, innemu zakładowi pracy - mówią.
Sąd uznał, że ich bunt lekarzy nie miał podstaw. Dyrektor szpitala Elżbieta Wrzesińska-Żak już zapowiada, że kolejne oddziały będą oddawane w prywatne ręce, tym bardziej, że deficytowy oddział chirurgii przestał przynosić straty. - To było bardzo dobre posunięcie. Oddział zbilansował się po pół roku. Podobnie zrobimy z oddziałem laryngologicznym i OIOM - zapowiada.
Lekarze odpowiadają, że misją szpitala nie jest opłacalność leczenia. To nie koniec sprawy, lekarze zapowiadają apelację.