Na pierwszej po wakacjach sesji rady miasta domagała się od Jacka Jaśkowiaka ujawnienia prezydenckich billingów oraz treści e-maili i sms-ów. Chodzi o wiadomości, które dostał od momentu zaprzysiężenia. Radna chce dostać takie informacje w trybie informacji publicznej. Kilka tygodni temu okazało się, że prezydent czytał maile pracowników urzędu, których później zwolniono.
- Ja, również jako mieszkaniec Poznania, płacąc tu swoje podatki, jestem w pewnym sensie pracodawcą prezydenta miasta. Ponieważ prezydent chlubi się swoją transparentnością, proponuję, żeby udostępnił swoje e-maile - zaproponowała Joanna Frankiewicz.
Prezydent Poznania powiedział, że jest gotowy udostępnić wszystkie swoje e-maile. Do poinformowania o tym Jacek Jaśkowiak musiał jednak dojrzeć, bo całe przedpołudnie przed dziennikarzami pytającymi o to co dzieje się w jego gabinecie - uciekał. Od kilku tygodni padają zarzuty o mobbing, zastraszanie i inwigilowanie pracowników. Po południu Jacek Jaśkowiak zdecydował się spotkać z dziennikarzami. Sprawę e-maili tłumaczył między innymi bałaganem na biurku. (posłuchaj poniżej)
- W związku z tym bałaganem związanym z obiegiem dokumentów pojawiły się na moim biurku jakieś maile. Poświęciłem na ich czytanie może 6 minut - mówił o czytaniu e-maili. Odpowiedział też na wniosek radnej Joanny Frankiewicz. - Ja jestem gotów udostępnić mój komputer pani radnej Frankiewicz, niech sobie przegląda wszystkie moje e-maile. Z sms-ami jest trochę problem, bo mam w dwóch telefonach pomieszane wiadomości prywatne i służbowe - wyjaśnił.
Szef klubu radnych Platformy Obywatelskiej Marek Sternalski (z PO jest także prezydent) publicznie skrytykował to, co dzieje się w Gabinecie Prezydenta Miasta. Od kilku tygodni płyną informacje o zastraszaniu pracowników, mobbingu i inwigilowaniu korespondencji. - Wydaje mi się, że relacje międzyludzkie w urzędzie nie są dobre, a prezydent szedł do wyborów z hasłem zmian w Poznaniu, także tych międzyludzkich. Chciałbym, żeby one były także dostrzegalne w gabinecie prezydenta - komentuje Sternalski.
W ubiegłym tygodniu jedną z pracownic z urzędu zabrała karetka. W urzędzie trwa wewnętrzna kontrola w sprawie sytuacji w Gabinecie Prezydenta. W tym tygodniu na Plac Kolegiacki wejdzie także Państwowa Inspekcja Pracy.