Na miejscu pojawiło się kilka wozów strażackich i karetki pogotowia. Ćwiczenia obserwowali uczniowie i przedszkolaki. Kilkudziesięciu krzyczących i pomalowanych czerwoną farbą pozorantów robiło tak realistyczne wrażenie, że niektórzy przypadkowi przechodnie myśleli że to prawdziwy wypadek. Ludzie którzy obserwowali ćwiczenia mówili, że gdyby to było prawdziwe zdarzenie to próbowaliby pomóc.
Młodszy brygadier Bartosz Klich ze straży Pożarnej w Gnieźnie powiedział, że podczas takich zdarzeń jest panika wśród uczestników i świadków jednak przyznał, że dzięki telefonom komórkowym ludzie szybko informują ratowników o zdarzeniach i świadomość pierwszej pomocy jest coraz większa. Podczas ćwiczeń spiker informował widzów jakie działania trzeba wykonywać aby uratować poszkodowanych.