Odnosząc się do tegorocznej sytuacji rolników, 29 sierpnia w Śremie podczas dożynek wojewódzkich arcybiskup Stanisław Gądecki przekonywał, że dożynki, rozumiane jako dziękczynienie Bogu za plony, odbywać się powinny co roku, bez względu na sytuację w rolnictwie.
Jednak w niektórych miejscach Wielkopolski poważnie zastanawiano się: czy dziękować za plony... no może to za mocno powiedziane: czy w ogóle dziękować - ale czy dziękować uroczyście i czy w ogóle organizować dożynki.
W Kołaczkowie w powiecie wrzesińskim w miniony weekend odbyły się dożynki powiatowe. Z udziału w ich przygotowaniu wycofał się gminny Zarząd Kółek Rolniczych. Jego prezes Mirosław Pawlak uważa, że to nie pora na świętowanie. 19 września w Spale odbędą się tzw. dożynki prezydenckie. Wybiera się tam marszałek województwa Marek Woźniak, który uważa, że dożynki być muszą. Nawet w takim roku jak ten: z długą zimą i wiosennymi podtopieniami pól, które spowodowały, że plony są niższe niż rok temu.
Nawet osoby niezwiązane z rolnictwem doceniają trud rolników; może właśnie dzięki dożynkom, które przy chlebie ze świeżego ziarna jednoczą całą społeczność i każą zastanowić się jak wielka jest ROLA rolnika.
Czy w trudnym roku, przy mniejszych zbiorach - nie organizować dożynek i nie dziękować - bo za mało udało się zebrać? A dziękować hucznie kiedy przyjdą tłuste lata i plony będą obfite? Czy obrażamy się na Niebo, Pana Boga, Los gdy zbierzemy mniej niż byśmy chcieli? W końcu za co tu dziękować, gdy przychodzą chude lata?
Dożynkować czy nie dożynkować? Oto pytanie, które stawiali sobie rolnicy i samorządowcy, wśród nich burmistrz Miłosławia Zbigniew Skikiewicz, który - wydaje się - znalazł sposób na pogodzenie skrajnych stanowisk. Tzn. niby zrobił dożynki gminne, ale nie tak jakby do końca...
Zapraszamy do dyskusji na antenie i naszej stronie internetowej. Czy Opatrzności w tym roku należą się dożynki?