Angielski średniak pokazał mistrzowi Polski miejsce w szeregu. Nie ma nawet co skupiać się wyłącznie na indywidualnych błędach Terry'ego Yegbe czy Radosława Murawskiego. Generalnie Crystal Palace w starciu z Lechem było o dwie półki wyżej. Czasami, przy sprzyjających okolicznościach, różnicę można w pojedynczym spotkaniu zniwelować cechami wolicjonalnymi. Jeśli jednak przy gorszej jakości zespołowej przytrafiają się także tak gigantyczne błędy indywidualne, wynik mógł być tylko jeden.
Inna sprawa, że o ile – słusznie – krytykujemy fatalnie grających obrońców, to co można napisać o ataku i Mikaelu Ishaku? Błąd Yegbe przy wyrzucie z autu był spektakularny, ale czy równie spektakularne nie były pudła szwedzkiego napastnika z pierwszej połowy? Takie błędy również kosztują i także przyczyniają się do porażki. Dlatego poprawa skuteczności powinna być zadaniem numer jeden przed meczem z Radomiakiem.
Rywale nie mogą mówić o udanym początku sezonu. Kilka porażek, trener, który odchodzi do rywala po kilku kolejkach, a przed sezonem kolejne zmiany personalne. Radomiak w ostatnim czasie stał się synonimem niestabilności, choć w dalszym ciągu ma w swoim arsenale broń, którą może skrzywdzić Lecha. To duża nieprzewidywalność zagranicznych atakujących – Tapsoby, Lumungo czy Guilherme Luiza – ale też doświadczenie Rafała Wolskiego i Jana Grzesika.
Czy będzie to słodki poczęstunek dla kibiców w ramach rekompensaty za czwartkową gorzką pigułkę? Spotkanie Lech Poznań – Radomiak Radom w niedzielę, 20 września, o godzinie 20:15. Transmisja w Radiu Poznań. Polecamy!