Prezeska Zarządu Stowarzyszenia Żłobków Niepublicznych ProRodzina Beata Tomaszewska-Sobieraj przyznaje, że brak tego wsparcia będzie oznaczać podwyżki.
Pozbawienie dofinansowania rodziców w placówkach niepublicznych może doprowadzić do tego, że część z tych placówek niepublicznych się zamknie, ponieważ rodziców nie będzie stać na posyłanie do nich. Co za tym idzie, zaczniemy działać wbrew rządowi, który chce zwiększyć do użłobkowienie
- uważa Beata Tomaszewska-Sobieraj.
Przedstawicielka prywatnych placówek podkreśla, że w miejskich żłobkach nie ma wystarczającej liczby miejsc. Jej zdaniem opłaty w prywatnych placówkach wynoszą obecnie dwa, dwa i pół tysiąca złotych miesięcznie, co według Beaty Tomaszewskiej-Sobieraj, jest realną kwotą utrzymania jednego miejsca w żłobku.
Rodzice płacą mniej, bo oprócz miejskiego dofinansowania, jest także rządowe wsparcie w wysokości 1500 złotych. Poznańscy urzędnicy myślą o zakończeniu dofinansowań, bo zwiększyło się wsparcie ze strony państwa.
Biorąc pod uwagę te świadczenia, Miasto Poznań aktualnie analizuje możliwości budżetowe oraz wykorzystanie miejsc w żłobkach otrzymujących dofinansowanie
- przekazała Radiu Poznań dyrektorka Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta Poznania Magdalena Pietrusik-Adamska.