ZDF świadomie kłamie
Czy wszyscy mogą swobodnie poruszać się w naszych miastach? Czy starsi, niepełnosprawni lub rodzice z dziećmi w wózkach trafiają na bariery trudne do pokonania lub nie do przejścia? Czekamy na przykłady pozytywne i negatywne. Zapraszamy do rozmowy dziś w "W środku dnia" - po godzinie 12. Prosimy dzwonić pod numer 61 8 654 654.
Konin to w tej chwili jedyne miasto w Wielkopolsce, które od niedawna ma standardy projektowania uniwersalnego.
- To zbiór zasad mówiących o tym jakiej wysokości powinny być poręcze, jakiego koloru oznakowania na ulicach, w jakim miejscu montować reklamy, jak ma wyglądać zejście do wody na kąpielisku miejskim. To tysiące elementów technicznych zebranych w jeden katalog. W momencie kiedy wykonywany jest remont, należy wykonywać go zgodnie z przyjętym standardem. Chodzi o to, żeby stosować te same rozwiązania, dzięki którym osobom niepełnosprawnym oraz seniorom i mamom z dziećmi będzie żyło się wygodniej w przestrzeni publicznej - mówi szef Centrum Organizacji Pozarządowych, Bartosz Jędrzejczak.
Jednak mimo, że w Koninie o dostosowaniu przestrzeni miejskiej mówi się od lat - wystarczy wspomnieć choćby o nieżyjącym doktorze Piotrze Janaszku - to nie wszystkie miejskie inwestycje, nawet te oddane niedawno do użytku, są dostępne dla wszystkich. Aktywiści wskazują m.in na bulwar nadwarciański i sąsiadujący z nim budynek usług publicznych:
- Wykładaliśmy bulwar najtańszą kostką, którą kupuje się na tony, a nie na metry. Istnieją miasta, które składają deklaracje, że będą składały tylko płaskie płyty. To nierówna powierzchnia, która jest niewygodna. O tym budynku było głośno, ponieważ nie ma dojścia dla osób niepełnosprawnych i to jest bardzo poważny błąd w sztuce, ponieważ każda budowana od nowa przestrzeń publiczna powinna przewidywać takie rozwiązania - mówią aktywiści z Konina.
Niepełnosprawni nie mogą też wejść na słynny koniński tramwaj wodny, który miał pływać po Warcie - tymczasem z powodu niskiego stanu wody w rzece kursuje po konińskich jeziorach. Codziennie cumuje w miejskim ośrodku wypoczynkowym w Koninie - Gosławicach.
- Dostosowanie całego miasta do przyjętych właśnie standardów będzie żmudne i długotrwałe - twierdzi Bartosz Jędrzejczak. - Będziemy na pewno starali się, żeby w tych obszarach, na które nas stać te zmiany wprowadzać. Nie wierzę w to, żeby wszystkie obiekty i każdy element każdego budynku dla osób z niepełnosprawnościami, bo nie ma chyba takich miejsc w Europie, żeby każdy obiekt był dostosowany, bo tego nie da się zrobić. Jednak nawet jeśli nie będziemy w stanie wszystkiego zmienić to jest to już temat dyskusji nad nowymi rozwiązaniami.
Tymczasem według poznańskiej aktywistki Anny Rutz z uniwersytetu Adama Mickiewicza, która porusza się na wózku - to wymówki:
- To chyba mówiły osoby, które nigdy nie były chociażby w Hiszpanii. Przyznam szczerze, że ja z perspektywy osoby poruszającej się na wózku nie miałam tam żadnego problemu. Co więcej - widziałam wiele osób niewidomych, które poruszały się samodzielnie. Widziałam też wielu samodzielnych seniorów. Dla mnie hiszpańska przestrzeń publiczna jest wzorem do naśladowania. Zmiany da się wprowadzić i nie są to niesamowicie drogie rozwiązania. Jednak trzeba o nich myśleć już na etapie projektowania, a nie kiedy cały budynek jest już gotowy. Jeśli budynek jest budowany za publiczne pieniądze, to musi być on przystosowany.
Pani Anna zabiega o to, aby także Poznań przyjął standardy dostępności.
- Bez jasnych zasad wciąż powstaje wiele bubli. Jestem oficjalnie zatwierdzona, że jeśli te standardy zostaną oficjalnie zatwierdzone przez naszego prezydenta, to ta sytuacja się zmieni. Ważne, żeby te standardy naprawdę funkcjonowały. Kiedy wdrażamy standardy dostępności, to musi być jakaś komórka, jakaś osoba, która nad tym czuwa i sprawdza czy dana przestrzeń jest dobrze zaprojektowana.
Standardy dostępności i oficera dostępności, który czuwa nad tym, żeby dokument nie był tylko papierem, to rozwiązania, które jako pierwsza w kraju zastosowała Gdynia.
- Widać konkretne efekty - mówi wokalistka Monika Kuszyńska, która porusza się na wózku. - Dwa lata temu w Gdyni zdarzyło mi się samodzielnie przejść duży kawałek miasta i byłam tym zaskoczona. To zwróciło moją uwagę. Gdynia wyróżnia się tym na tle innych miast. Dzień później byłam na Starym Mieście w Gdańsku i tam się załamałam. Trudno było mi się tam poruszać.
Gdynia włączyła się również do projektu Nikko Sylwii Biernackiej, która co roku idzie wzdłuż polskiego wybrzeża i wspólnie z ludźmi, którzy się do niej przyłączają, zabiega o to, by z bałtyckich plaż mogli korzystać wszyscy. Trwająca od kilku lat podróż Nikko przynosi efekty. Coraz więcej nadmorskich plaż w Polsce jest dostępnych dla wszystkich.
Konin też stara się o to, żeby stać się przyjaznym miastem dla każdego. Oprócz przyjęcia zasad dostępności prezydent powoła, tak jak w Gdyni, swojego oficera. Najprawdopodobniej ekspert ds. dostępności powołany zostanie jeszcze w sierpniu.