To efekt przepisów zakazujących promowania firm bukmacherskich przez nieletnich. Na sprawę w internetowej dyskusji zwrócił uwagę zajmujący się hazardem, instruktor terapii uzależnień Szymon Bartnicki. Zaznacza, że klub nie złamał prawa, ale zauważył, że mimo zmiany zapisu skojarzenia pozostają.
- Problemem są przepisy, które pozwalają na takie zabiegi – podkreśla.
Rozpoznawalność firmy pozostała. I nieletni, który ogląda mecze, jeżeli zobaczy kogoś w swoim wieku z takim logo, to zaczyna być bliżej niego. To nie jest atak ani na klub, ani tym bardziej zawodnika, jedynie zwrócenie uwagi na zagrożenie, jakie jest związane z napisem budzącym takie skojarzenia.
Rzecznik prasowy Lecha Poznań Adrian Gałuszka odpowiada, że klub działał zgodnie z prawem i nie chce łączyć wizerunku nieletniego zawodnika z bukmacherem, choć przyznaje, że możliwa była całkowita rezygnacja z logo.
Ani nas, ani Superbetu nie interesuje wyłącznie aspekt prawny. Musimy także brać pod uwagę aspekt wizerunkowy, w związku z czym nie chcemy tworzyć rzeczywistości, w której wizerunek nieletniego byłby związany z bukmacherem, stąd ten skrót do SUPER
- tłumaczy rzecznik.
Rzecznik prasowy Lecha zwraca także uwagę, że działania marketingowe klubu, skierowane do nieletnich są realizowane bez udziału bukmachera sponsorującego klub.