Ten drugi obronił się przysłowiowym rzutem na taśmę, przedstawiając dowody, w świetle których rada nie miała prawa wygasić mu mandatu.
Obaj radni są przedsiębiorcami. Bukowski ma sklep, Witt agencję reklamową.
Według anonimowego donosu, pierwszy sprzedał materiały budowlane podmiotom związanym z gminą. Radny Bukowski przekonuje, że nie miał o tym pojęcia.
Pytanie, czy powinienem zrobić gablotę w firmie ze zdjęciami osób, których moi pracownicy nie mają obsługiwać
- mówił Bukowski.
Radny ironizował, że taka interpretacja przepisów uniemożliwia mu jazdę samochodem oklejonym reklamami po drodze gminnej. Zasugerował też, że anonimy były oparte na rachunkach, które nie miały prawa z gminy się wydostać. Mandat jednak stracił.
Ten los miał także podzielić radny Witt, który dla gminy drukował naklejki ewidencyjne. Tuż przed głosowaniem udowodnił, że zmieścił się w ustawowym czasie na zaprzestanie współpracy z gminą.
Brak jest przesłanek do stwierdzenia wygaśnięcia mojego mandatu
- stwierdził.
Radni po przerwie uznali, że w tej sytuacji nie mają podstaw do wygaszenia mandatu. Radnemu Bukowskiemu pozostaje dochodzenie swojej racji przed sądem administracyjnym.