Mężczyzna przekonywał, że w tej sprawie pojawia się sporo nieprawdziwych informacji. Zarzucał też bierność miejskim urzędnikom. Po decyzji sądu, mimo protestu innych mieszkańców, osiedlowe boisko wybudowane z budżetu obywatelskiego musi być rozebrane.
Od dwóch lat niestety nie możemy naszych mieszkań, naszej nieruchomości zamieszkiwać. Musieliśmy dwa lata temu się stamtąd wyprowadzić ze względu na hałas i wszystkie niedogodności, które z tym boiskiem się wiązały.
Mężczyzna przekonywał, że wcześniej sprawę zgłaszał - jak stwierdził - wszystkim możliwym urzędom, policji, straży miejskiej czy ministerstwu ochrony środowiska. - Wszędzie byliśmy zbywani. Nikt się nie interesował naszymi sprawami - mówił.
To my jesteśmy w tej chwili zaskoczeni tym, że zaskoczone są wszystkie dookoła osoby, że boisko zostanie zlikwidowane.
Poznaniak ma żal do władz. - Chciałem zaprzeczyć wszystkich informacjom, które się pojawiają, że przed wniesieniem sprawy do sądu, w trakcie rozprawy sądowej, jak również po niej nie próowalismy się kontaktować z miastem, radą osiedla, i nie próbowaliśmy rozstrzygać sprawy w zupełnie inny sposób - mówił mężczyzna, który zabrał głos na zakończenie dzisiejszej sesji poznańskiej rady miasta.