Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim bierze pod uwagę te wnioski, choć - jak podkreśla Janusz Walczak, zastępca prokuratora okręgowego, na razie trudno się pokusić o hipotezy na ten temat. W sprawie powołano biegłych w zakresie gazownictwa i pożarnictwa oraz geologa. W planach są ekspertyzy kolejnych biegłych ds. metalurgii i mechanoskopii. - W ramach wykonywanych czynności przeprowadzono badanie radiograficzne jednej ze spoin gazociągu, które wykazało kiepską jakość spawu. Takie ustalenie nie może być jednak uznawane ze przyczynę rozszczelnienia gazociągu, zwłaszcza, że badano odcinek gazociągu, który nie uległ zniszczeniu - mówi Janusz Walczak.
- Na pytanie jak doszło do rozszczelnienia gazociągu trzeba trochę poczekać - uprzedza prokurator Walczak. Prokuratura musi zebrać opinie od wszystkich biegłych, przesłuchać kolejnych świadków i dopiero wówczas być może będzie wiadomo kto lub co było przyczyną katastrofy.
___
Dwa tygodnie temu w Jankowie Przygodzkim, po awarii gazociągu, w wybuchu zginęło dwóch ludzi, a 13 zostało rannych. Z powierzchni ziemi zniknęło kilkanaście domów i zabudowań. Do Jankowa napływa pomoc; trwa śledztwo. Na razie nie wiadomo czy do tragedii doprowadzili dwaj pracownicy, którzy bezpośrednio pracowali przy gazociągu. Jednak to oni ponieśli największą ofiarę, zginęli na miejscu wypadku.
Do dziś nie udało się zrobić badań genetycznych, nie ma więc mowy o aktach zgonów, które pozwaliłyby choćby zrealizować polisy ubezpieczeniowe. A zmarli zostawili przecież swoje rodziny. Czy odpowiednio się o nie zatroszczono? Jeden z tych pracowników, operator koparki Marcin Kasprzyk pochodził z Kiszkowa koło Pobiedzisk.
Marcin Kasprzyk zostawił żonę i osierocił trójkę dzieci w wieku 3, 5 i 7 lat. Z jego ojcem rozmawiał Grzegorz Ługawiak.