Wścieklizna w śródmieściu Gniezna
Taka operacja ludzkiemu oku nie umknie.
Na tym terenie powstała duża firma i zabrakło 30 cm, by ścieżka rowerowa mogła powstać bez problemu
– mówi wicestarosta obornicki Waldemar Cyranek.
Z pytaniem „dlaczego” zwrócono się do wicestarosty, który wyjaśnia:
Prywatny właściciel sprzedał swoje grunty przy naszej drodze powiatowej. Ścieżka pieszo-rowerowa musi mieć trzy metry szerokości, a my mieliśmy tam tylko 2,7 metra. Zdecydowano o odsunięciu drogi od firm, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło
– dodaje Cyranek.
Okazało się też, że droga wiele lat temu została wybudowana na gruntach nienośnych.
Droga wcześniej czy później zaczęłaby się sypać
– mówi wicestarosta. Z pozoru ta zmiana wygląda na bardzo kosztowną, ale warto spojrzeć na liczby: nowy projekt kosztował 10 tysięcy złotych, a wymiana podłoża pod drogą – 20 tysięcy, przy niemal 900 tysiącach kosztów ogólnych.