W ubiegłym roku w trakcie krótszego długiego weekendu zginęło sześć osób.
W ostatnią sobotę doszło do tragedii pod Poznaniem. Zginął motocyklista, który jechał na motorze z pasażerką. Podczas deszczu wpadł w poślizg i uderzył w barierę energochłonną. Motocyklista zginął, a jego 35-letnia pasażerka walczy o życie w szpitalu. Wśród pijanych kierowców byli i tacy, którzy mieli po prawie 2 promile - np. w Poznaniu na Piątkowie czy koło Starego Rynku. Był też 26-letni użytkownik środków psychotropowych. Stwierdzono u niego obecność THC.
W niedzielę, mimo zapowiedzi policji, na trasie z Kołobrzegu do Poznania Nasi Słuchacze nie zauważyli patroli policyjnych. Może dlatego, że ruch był niewielki.
W całej Polsce podczas wyjątkowo długiego weekendu majowego doszło do 938 wypadków, w których zginęło 65 osób. Co najmniej 1218 osób odniosło obrażenia. Podinspektor Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji powiedziała, że mimo wielokrotnych apeli o trzeźwość za kierownicą, funkcjonariusze zatrzymali ponad 5200 pijanych kierujących - zarówno samochodami jak i rowerami. Codziennie w ręce policji wpadało około pięciuset nietrzeźwych kierowców. Ponad 90 procent z nich miało we krwi co najmniej 0,5 promila alkoholu. Grażyna Puchalska przypomniała, że za kierownicę nie można siadać, kiedy ma się we krwi powyżej 0,2 promila alkoholu.
Największe natężenie ruchu było pierwszego i ostatniego dnia długiego weekendu wieczorem.
(Radio Merkury+IAR)