W jego zarządzie zasiada między innymi radna Poznania z klubu Prawa i Sprawiedliwości, Klaudia Strzelecka, a przewodniczącą jest Natalia Janikowska, która w ostatnich wyborach samorządowych startowała z list Zjednoczonej Prawicy.
Jak ustaliło Radio Poznań, po zapoznaniu się z wynikami kontroli NIK dyrektor Instytutu zerwał umowę na dystrybucję pieniędzy i zażądał zwrotu 50 tysięcy złotych.
Mogli wykorzystywać przyznawanie dotacji do własnych działań politycznych
– uważa dyrektor Narodowego Instytutu Wolności, Michał Braun.
Przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia Projekt Poznań, Natalia Janikowska, odpowiada, że nigdy nie doszło do takiej sytuacji.
Występowaliśmy jedynie w zastępstwie koordynatora projektu, który w żaden sposób nie był powiązany politycznie
– zaznacza.
Zastrzeżenia dotyczą też braku transparentności, błędów w prowadzeniu dokumentacji oraz przekazania dotacji podmiotowi powiązanemu z członkami zarządu. Narodowy Instytut Wolności domaga się zwrotu 50 tysięcy złotych, z czego część została wcześniej przyznana Instytutowi Poznańskiemu.
Nikt z nas nie jest powiązany z tą organizacją
– dodaje. Sprawdzono, że prezesem Instytutu Poznańskiego był Kevin Nowacki, startujący w ostatnich wyborach do rady powiatu poznańskiego z list PIS i znajomy członków zarządu Projektu Poznań.
Natalia Janikowska nazywa te zarzuty politycznymi.
Jednym z argumentów był mój udział w wydarzeniu organizowanym przez tę organizację. Chciałabym podkreślić, że uczestniczyłam w większości realizowanych projektów. Po prostu nie ma twardych podstaw, aby ta umowa została z nami zerwana
– podkreśla.
Po rozwiązaniu umowy na dystrybucję środków ze Stowarzyszeniem Projekt Poznań, jego zadanie przejęła Fundacja Rysy. Dotacje do 14 tys. zł mogą otrzymać samorządy, uczniowie, studenci albo nieformalne grupy młodzieży. Nabór na dotacje trwa do 27 października.