Organizatorem akcji było tamtejsze starostwo. Pan Adam Mosiężny miał tak blisko do punku zbiórki, że zużyty sprzęt ... przyniósł. Stary magnetowid i klawiaturę komputerową wymienił na sadzonki dębu i kasztanowca. Naszemu reporterowi zdradził, że zaraz po powrocie do domu drzewa posadzi na widoku z kuchennego okna.
Pan Wojciech Izydorek z Psar Polskich przywiózł m.in. stare radio, znalezione... w lesie. Punkty zbiórki obsługiwali uczniowie, wśród nich licealistka Magdalena Ratajczak, która wyjaśniła, że cięższy sprzęt przenoszą z aut do kontenera jej koledzy, a ona pomaga przy lżejszych urządzeniach. Do jednego z mieszkańców licealiści - na jego prośbę - pojechali, bo miał tak dużo telewizorów, że sam nie mógł dać rady.
Czwartą już akcję starostwa jako bardzo udaną ocenia jego pracownik Joanna Nóżka: "Mieszkańcy bardzo chętnie korzystają z tej możliwości pozbycia się zużytego sprzętu; ich świadomość na pewno tu wzrasta" - powiedziała Merkuremu. Bilans sobotniej akcji to ok. 10 ton zebranych elektrośmieci, 2 tys. wydanych drzewek.