Goście ze Smoleńska w Poznaniu
Małżonkowie twierdzą, że dwa lata temu nadleśnictwo poprosiło ich o wyprowadzenie się z tego mieszkania, wskazało inne, na które z uwagi na stan techniczny nie zgodzili się. W piątek rano, na podstawie wyroku sądowego, ich mieszkanie zajął komornik, w tym czasie pan Tadeusz był w szpitalu, a jego żona w pracy.
- Nie mamy już do czego wrócić, bo mieszkanie zostało zabite deskami a wszystko z mieszkania wyniesione i złożone podobno w jakimś garaż. Mieszkaliśmy 30 lat w tym mieszkaniu, pracowałem 30 lat w tej firmie - nagle okazało się, że mieszkanie jest niezmiernie potrzebne na biura i wyrokiem sądowym okazało się, że musimy to mieszkanie opuścić - mówią małżonkowie.
Nadleśniczy Władysław Praiss mówi: Wszystko zostało załatwione oficjalnie, jest wyrok sądowy od pół roku. Komornik zgodnie z literą prawa powiadamiał ich, że w tym dniu będzie eksmisja. Do tego małżeństwa przez pięć lat wyciągałem rękę: mieszkania zastępcze, inne rzeczy; była możliwość wykupu - odpowiedź zawsze była na "nie" - twierdzi nadleśniczy.
Małżonkowie zostali skierowani do ośrodka wychodzenia z bezdomności w Poznaniu.
Komornik, który eksmitował mieszkańców Kurzej Góry nie chciał z rozmawiać z dziennikarzem Radia Merkury, ponieważ zgodnie z przepisami nie jesteśmy stroną postępowania. Piotra Lisiaka, naczelnika Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej Urzędu Miasta w Lesznie, zapytaliśmy kogo można eksmitować w okresie ochronnym, który obowiązuje od 1 listopada do 31 marca. Okazuje się, że od ubiegłego roku zakaz eksmisji w okresie ochronnym nie obejmuje osób, znecających się nad rodziną i tych, które rażąco wykraczają przeciwko porządkowi domowemu lub bezprawnie zajęły mieszkanie. Czy w tym wypadku zachodziła któraś z przesłanek?
Na razie pan Tadeusz nadal jest w szpitalu a jego żonę przygarnęli znajomi. O całej sprawie powiadomili już policję i prokuraturę.