Konińskie przedsiębiorstwo złożyło protest na wynik przetargu, jednak został on oddalony. Jakie będą tego konsekwencje?
Dla PGKiM podzielenie się rynkiem śmieciowym w mieście to mniejsze wpływy. Nic dziwnego, że przedsiębiorstwo miało do konkurencji sporo zastrzeżeń. Podziela je wiceprezydent miasta Marek Waszkowiak. Wrocławska firma zostanie więc sprawdzona przez miasto. - Mamy wątpliwości co do posiadanej kadry i doświadczenia w branży. Podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu kontroli w bazie, którą wskazali - mówi Waszkowiak. Jeżeli kontrola wykaże uchybienia, przetarg zostanie unieważniony. Trzeba będzie rozpisać nowy.
Konin ma także kłopot z deklaracjami śmieciowymi. Na razie złożyło je ponad 60 procent mieszkańców i firm działających na terenie miasta. - Spóźnialscy mają czas do końca września - mówi szef Wydziału Gospodarki Komunalnej Sławomir Matysiak. Tymi którzy do końca września nie złożą deklaracji, zajmie się Urząd Skarbowy. Grozi za to wysoka grzywna a nawet więzienie.