42-letni mężczyzna żeglował po zalewie z kolegą. Nagle łódź się wywróciła. Świadkowie wezwali straż pożarną. Kiedy strażacy pojawili się na miejscu okazało się, że obaj mężczyźni zostali wcześniej wyłowieni i przetransportowani na brzeg przez postronne osoby. Z ich relacji wynikało, że był z nimi trzeci mężczyzna, który został w wodzie.
Strażacy zaczęli go szukać. Okazało się, że to było kłamstwo. Żeglarze chcieli w ten sposób odwrócić uwagę strażaków i policjantów, bo byli pod wpływem alkoholu. Właściciel łodzi miał w wydychanym powietrzu 1,5 promila alkoholu, jego kolega niecały promil. Właściciel żaglówki odpowie przed sądem.