Dla dzieci zostanie podstawiony autokar, którym zostaną odwiezione do hostelu w bliskiej odległości od Falmouth, gdzie mają zapewniony nocleg i możliwość gotowania własnego prowiantu. Wśród uczestników rejsu jest 36 czternastoletnich adeptów żeglarstwa, uczestników "Szkoły pod żaglami" w tym troje Wielkopolan.
Na lądzie najprawdopodobniej pozostaną 3-4 dni do czasu uprzątnięcia pokładu, na którym przebywanie jest niebezpieczne. Będą wówczas miały możliwość kontaktu telefonicznego z rodzicami.
Nieprzewidziany remont łączy się z dodatkowymi kosztami. Stąd Fundacja "Szkoła pod Żaglami", organizator przerwanego z powodu utraty masztów rejsu żaglowca na Karaiby, wystosowała apel o zbiórkę pieniędzy i szuka sponsorów. Plan organizatorów zakłada, że statek byłby wyremontowany na miejscu, a rejs kontynuowany.
Żaglowiec ciągnie pod kadłubem złamany bukszpryt. Statek zostanie zacumowany przy boi, a załoga i uczniowie przewiezieni łódką na brzeg. Rzeczoznawca PZU Jeff Wilson czeka w porcie. Polski klub płetwonurków Waleń z Londynu dokona gratisowego przeglądu części podwodnej żaglowca.
Jeśli armator zdecyduje o naprawie statku w Polsce, to wówczas mogą wrócić autokarami, ewentualnie statkiem na silniku.
(PAP+Radio Merkury)