W Wielkopolsce szpitale powiatowe często działają w niewielkiej odległości od siebie. Tak jest w przypadku szpitali w Środzie i Śremie czy Czarnkowie i Trzciance. Brak lekarzy i problemy finansowe sprawiają, że placówki zawieszają lub likwidują niektóre oddziały. - O tych decyzjach muszą nas powiadomić - mówi rzecznik wielkopolskiego NFZ Marta Żbikowska-Cieśla.
W tej chwili otrzymaliśmy informację o zawieszeniu oddziału ginekologiczno-położniczego w zakresie położnictwa i oddziału noworodkowego w Grodzisku Wielkopolskim. Zawieszony jest też oddział pediatryczny w Czarnkowie. W tych ostatnich zawieszeniach w większości przyczyną są problemy kadrowe.
- tłumaczy Żbikowska-Cieśla. Szpital w Czarnkowie jako przyczynę podał też nierentowność oddziału pediatrycznego.
Szpitale powiatowe w najbliższym czasie dostaną pieniądze za tak zwane nadwykonania w świadczeniach nielimitowanych. Budżet NFZ został zwiększony o prawie trzy i pół miliarda. - Te pieniądze zostały podzielone między wojewódzkie oddziały funduszu - mówi rzecznik wielkopolskiego NFZ.
Przygotowujemy aneksy do umów, żeby móc zapłacić te nadwykonania. Do Wielkopolski wpłynęły 192 mln złotych z tych 3 i pół mld, które zostały z budżetu państwa przekazane Narodowemu Funduszowi Zdrowia. W tej chwili trwa rozliczanie i podział tych pieniędzy.
- dodaje Marta Żbikowska - Cieśla.
Do tej pory do wielkopolskiego NFZ nie dotarły informacje, by szpitale powiatowe w naszym regionie - z powodu trudnej sytuacji finansowej - odwoływały lub przekładały zabiegi zaplanowane do końca roku. W Wielkopolsce NFZ ma też do zapłacenie za nadwykonania mniej pieniędzy niż w innych województwach.
Szpitale powiatowe w naszym regionie próbują profilować swoją działalność i stawiać na takie oddziały, które poprawiają ich sytuacje finansową. W niektórych znikają też porodówki, ale to efekt przede wszystkim tego, że rodzi się coraz mniej dzieci. To też przekłada się na działalność oddziałów pediatrycznych.
Na pięć milionów złotych zadłużony jest powiatowy szpital w Gnieźnie. Tyle winien jest placówce Narodowy Fundusz Zdrowia za wykonane w tym roku zabiegi i operacje. - Pięciomilionowy dług to poważna suma, choć roczne obroty szpitala wynoszą około 200 mln zł - mówi nadzorujący szpital starosta powiatu gnieźnieńskiego Tomasz Budasz.
Pojawiają się problemy ze strony NFZ w płatnościach za wykonane przez szpital usługi w II i III kwartale. To zadłużenie sięga już około 5 mln zł. Mam nadzieję, ze to sa przejściowe trudności i nie dojdzie do przesuwania zabiegów i operacji na kolejny rok.
- mówi Budasz.
Powiatowy szpital w Gnieźnie spłaca też rocznie około 10 mln zł z kredytu zaciągniętego kilka lat temu na dokończenie rozbudowy placówki. Z tego tytułu do spłaty pozostało jeszcze około 55 milionów - powiedział nam dyrektor szpitala Filip Waligóra.
Ostrzeszowska placówka na swojej stronie internetowej zachęca do zbiórki pieniędzy na stworzenie nowoczesnego i przyjaznego oddziału pediatrycznego. Lecznicy potrzeba 2 mln 650 tys. złotych. Do społecznej zbiórki zmusiła szpital sytuacja finansowa.
Ostrzeszowskie Centrum Medyczne borykało się z ogromnymi trudnościami. Trzy lata temu ze względu na koszty zmuszone było ograniczyć swoją działalność. Zmniejszono liczbę łóżek na kilku oddziałach - na chirurgii, ginekologii, neonatologii. Zarząd szpitala apelował o wsparcie do wojewody. Dodatkowo napięta sytuacja, podejrzenie o mobbing i konflikt wśród personelu spotęgowały kryzys w szpitalu. W ubiegłym roku nad placówką zawisło widmo likwidacji porodówki. Ostatecznie ministerstwo wycofało się z pomysłu.
Od czerwca tego roku po rezygnacji dotychczasowego prezesa placówką kieruje Agnieszka Kubot- Krawczyk. Niestety nie udało się skontaktować z panią prezes. Wysłane pytania dotyczące obecnej sytuacji szpitala pozostały bez odpowiedzi. Na stronie szpitala pojawił się apel o wsparcie dla pediatrii. Zbiórka prowadzona jest na "Siepomaga". Celem kampanii ostrzeszowskiego szpitala jest remont oddziału pediatrycznego. Potrzeba ponad 2,5 mln złotych. Za zebrane pieniądze szpital chce przeprowadzić generalny remont ośmiu sal dla pacjentów oraz pomieszczeń towarzyszących, wyposażyć oddział w nowoczesne łóżka, meble i sprzęt medyczny. Szpital liczy na wsparcie, bo jak zaznacza w opisie: "remont to ogromne wyzwanie finansowe, którego sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć". Na razie w skarbonce zbiórki jest niespełna tysiąc złotych.
Kilkadziesiąt milionów złotych zadłużenia ma z poprzednich lat Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Turku. - Sytuacja szpitala nie jest zadowalająca, ale się poprawia – mówi dyrektor lecznicy w Turku Jacek Sawicki.
W 2023 roku było 8,5 miliona straty, w 2024 roku 2,5 miliona, a w tym roku strata będzie najprawdopodobniej na poziomie może 1,5 miliona, może mniej.
- wylicza Sawicki. Aby poprawić sytuację finansową szpitala, wprowadzane zostały zmiany.
Ze względu na niskie obłożenie łóżek, najpierw zredukowaliśmy liczbę łóżek na oddziałach, a następnie dostosowaliśmy zgodnie z wymogami liczbę personelu. W szpitalu zmniejszyła się liczba pracowników o ponad 30 osób.
- mówi dyrektor.
Do końca roku zawieszona jest również praca oddziału noworodkowego i położniczego. - Była rażąco niska liczba porodów w szpitalu, która sięgnęła w ostatnich miesiącach maj, czerwiec przed zawieszeniem 4-6 porodów miesięcznie. Koszty znacząco przekraczały przychody - dodaje Jacek Sawicki.
Szpital w Turku ma również ponad 40-milionowe zadłużenie z poprzednich lat. Władze starają się, by w przypadku uruchomienia przez rząd programu oddłużeniowego szpitali, placówka mogła do niego przystąpić. Jednak by tak się stało, szpital nie może generować strat.
Placówka w Gostyniu ma dziś ponad 17 milionów złotych zadłużenia, w Wolsztynie to 12 milionów, a w Kościanie – 7. W rozmowie z Radiem Poznań starosta gostyński Robert Marcinkowski podkreśla, że to problem systemowy i bez wsparcia samorządów wiele takich jednostek po prostu by nie przetrwało.
Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej – taką nazwę ma obecnie wiele szpitali. Jak przyznaje starosta Robert Marcinkowski, de facto samodzielne przestały być już one wiele lat temu, kiedy straciły możliwości płynnego radzenia sobie z wyzwaniami finansowymi.
Trzykrotnie udzielaliśmy pożyczki dla gostyńskiego szpitala. Dwie części z tych trzech zostały już umorzone. To jest znaczna kwota 3,5 mln zł, które dzisiaj stanowią swego rodzaju wymierny wkład finansowy w szpital, ale szkoda, że nie w jego rozwój, tylko w sytuację bieżącą
– mówi Marcinkowski. 2 miliony 300 tysięcy złotych to kolejna udzielona pożyczka, która wpływa na wymiar całkowitych zobowiązań. Na chwilę obecną wynoszą one około 17,5 miliona, a znaczna część to kredyt wobec Banku Gospodarstwa Krajowego.
Ze względu na zmieniającą się strukturę społeczną, ale także ze względu na niskie wyceny świadczeń, żeby szpitale mogły dalej służyć mieszkańcom i oferować te usługi, konieczne jest pokrywanie tego wielkiego deficytu, który my samorządowcy świadomie staramy się zasypywać po to, żeby nasi mieszkańcy mieli dostęp do opieki medycznej
– dodaje Marcinkowski.
W związku z drastycznym spadkiem urodzeń, radni powiatowi zdecydowali o zamknięciu z końcem sierpnia porodówki w gostyńskim szpitalu. Ruszyła natomiast rozbudowa i modernizacja Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Jak podkreśla starosta, to odpowiedź na zapotrzebowanie. - Kierujemy jak największe środki tam, gdzie są pacjenci. Na ZOL u nie mieliśmy ani jednego pustego łóżka, a na oddziale noworodkowym na 15 łóżeczek, 13 stało pustych – dodaje Marcinkowski. Starosta uważa, że zmiany strukturalne są konieczne, ale musi temu towarzyszyć adekwatna polityka państwa.
Zdaniem starosty gostyńskiego problemem są niskie wyceny świadczeń, a także rosnące o kilkanaście procent podwyżki dla personelu, przez co szpitale zamiast inwestować pieniądze z budżetu w rozwój placówek, przeznaczają je na wypłaty.
Wśród takich placówek, które radzą sobie najlepiej, jest szpital powiatowy w podpoznańskim Puszczykowie. - Trudne czasy tego szpitala już za nami - powiedział Radiu Poznań starosta poznański Jan Grabkowski.
Szpital jest od kilkunastu lat doskonale zarządzany przez panią prezes Ewę Wieję. Były trudne czasy, kiedy był COVID. W tej chwili doskonale sobie radzi. To jest szpital wielospecjalistyczny, więc mamy tę przewagę nad innymi powiatowymi szpitalami, że właśnie ta wielospecjalistyka ratuje całość. Te szpitale, które mają cztery podstawowe działy, nie radzą sobie. Współczuję moim kolegom, którzy mają małe szpitale.
- mówi Grabkowski.
Zdaniem starosty nie są rentowne: chirurgia, SOR czy oddział intensywnej opieki medycznej i jeżeli szpital nie ma kardiologii, ortopedii czy urologii, które są lepiej wyceniane, to szpital ma problem.
Szpital w Puszczykowie coroczne zyski przeznacza na kolejne inwestycje w sprzęt czy remonty, co zwiększa jego konkurencyjność na rynku. Wykorzystuje też środki unijne i z KPO.
Szpitale powiatowe w pasie centralnej Wielkopolski mają się bardzo różnie – od zdrowych finansowo po takie, które same potrzebują intensywnej terapii.
Zdecydowanie najlepiej wypada szpital w Szamotułach. Dyrekcja zapewnia, że ostatni rok zamknął się tam na plusie. Placówka realizuje nowatorski program leczenia stopy cukrzycowej. W Śremie też sytuacja nie wygląda najgorzej. Tam szpital trzyma się planu finansowego, a jego budżet jest stale monitorowany przez powiat. Nie ma czerwonego światła na kontach, a jest program modernizacji.
Oborniki dopiero wracają do formy. Po stratach rzędu kilku milionów złotych szpital wdrożył program naprawczy zatwierdzony przez radę powiatu i buduje oddział pielęgnacyjno-opiekuńczy. Dużo trudniej jest w Jarocinie, gdzie powiat musiał udzielić pożyczki szpitalowi, by spłacić zobowiązania i utrzymać bieżące funkcjonowanie. Najgorzej wygląda sytuacja w Grodzisku Wielkopolskim. Tam szpital tonie w długach – zaciągnięto kredyt w wysokości 12 milionów złotych, by w ogóle wypłacić pensje i opłacić dostawy.
Wspólny problem wszystkich placówek to niedoszacowane kontrakty z NFZ i rosnące koszty pracy. Różnica polega na tym, kto potrafi szybciej dostosować się do realiów i znaleźć dodatkowe źródła finansowania. Szpitale z lepszym wynikiem stawiają na racjonalne zarządzanie i dotacje zewnętrzne. Te z gorszym – na kredyty i planowanie doraźne.
- Nie mamy zadłużeń, ale mamy ogromne wyzwania infrastrukturalne. Sytuacja szpitala powiatowego w Złotowie jest dobra i stabilna – mówi starosta złotowski Patryk Wruk. Przed złotowskim szpitalem duże inwestycje, na które placówka pozyskała dotacje z Krajowego Planu Odbudowy. To m.in. modernizacja Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego za ponad 5,5 mln zł i rozbudowa i wyposażenie Centrum Zdrowia Psychicznego za 38 mln zł. Szpital pozyskał też 6 mln zł na cyfryzację.
Sytuacja jest stabilna, mamy środki na koncie, ale mamy też przed sobą ogromne inwestycje za kilkadziesiąt milionów złotych, więc tutaj widzę delikatne ewentualnie zagrożenie co do realizacji inwestycji, ponieważ to będzie wymagało od nas wielkiego wkładu. Cieszę się, że mamy środki finansowe w szpitalu i mamy środki finansowe w powiecie, aby wspierać te inicjatywy.
- deklaruje starosta złotowski.
Według Patryka Wruka, na stabilną sytuację złotowskiego szpitala wpływ ma racjonalne wydatkowanie dostępnych środków oraz działania podjęte w przeszłości przez poprzednich starostów, którzy zrezygnowali z oddziału położniczo-ginekologicznego.
Nam udało się przywrócić oddział ginekologiczny, co jest kosztowne. Na tym się skupiamy, ale z pewnością w wielu szpitalach są bardzo nierentowne oddziały no i nie oszukujmy się one pochłaniają bardzo dużą część. Szpitale nie mają zarabiać, ale nie mogą też przynosić strat, więc to się wszystko musi bilansować.
- dodaje starosta.
W złotowskim szpitalu trwa obecnie modernizacja pracowni rentgenowskiej. Na zakup nowoczesnego aparatu RTG placówka pozyskała dofinansowanie z Funduszu Medycznego. Oprócz powiatu do inwestycji dołożyły się też gminy Okonek, Jastrowie i Złotów. Kierunki, w których rozwija się placówka, to rozbudowa Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego oraz Centrum Zdrowia Psychicznego.
Placówka ma około 6 mln zł „na plusie” – taką informację przekazał Radiu Poznań dyrektor największej placówki służby zdrowia w północnej Wielkopolsce, Grzegorz Sieńczewski. Szpital w Pile boryka się jednak z brakiem personelu medycznego oraz z bieżącymi płatnościami ze strony NFZ. - To jest dla nas dzisiaj największy problem. Bardzo ciężko jest cokolwiek zaplanować z miesiąca na miesiąc, o planowaniu rocznym nawet trudno mówić – dodaje dyrektor pilskiego szpitala.
Ciężko jest nam uzyskać informacje, w jaki sposób te należności do nas będą spływać. Ile będziemy mieli zapłacone w danym miesiącu i tak naprawdę co będzie rozliczone na koniec roku. Więc taka dosyć spora nieprzewidywalność w planowaniu budżetu. To jest dla nas bardzo duże wyzwanie dzisiaj.
- mówi dyraktor. Grzegorz Sieńczewski stwierdza, że NFZ jest dłużnikiem większości szpitali.
Wynika to po prostu z braku bieżącej płatności za wykonane procedury. Tak więc tak, dzisiaj NFZ jest po części naszym dłużnikiem. Dlatego trudno jest dzisiaj podejmować decyzje o takich dużych inwestycjach, ponieważ może to zagrozić w konsekwencji płynności jeżeli te pieniądze nie będą spływać na czas.
- tłumaczy Sieńczewski.
Dobra sytuacja finansowa pilskiego szpitala w ocenie Grzegorza Sieńczewskiego jest zasługą zaangażowania pracowników. Zarówno wykonującego wszystkie procedury personelu medycznego, jak i administracji, która dba o rozliczenia i pozyskiwanie dotacji.