Paweł Janicki po upadku z drzewa od roku leży w łóżku. Ma niewładne kończyny - może poruszać tylko prawą ręką. Wskutek niewystarczającej opieki na ciele ma bolesne odleżyny. Z żoną, 3-letnim synem i 7-letnią niepełnosprawną córką mieszka w jednym pokoju wygospodarowanym na strychu popeegeerowskiego czworaka, bez łazienki i ubikacji.
Po naszej interwencji burmistrz Książa zaangażował się w poszukanie zastępczego lokalu dla tej rodziny i wygląda na to, że tymczasowe mieszkanie, niedoskonałe, ale lepsze od obecnego - udało się znaleźć. z kolei dzięki zaangażowaniu społecznika Andrzeja Paczkowskiego, prezesa Wiejskiego Towarzystwa Tenisowego w Solcu, dla Pawła Janickiego udało się znaleźć miejsce w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym w Jarosławcu koło Środy Wlkp.
Pan Paweł ma tam trafić we wtorek. Ze swojej renty opłaci koszty pobytu i wyżywienia, a z dofinansowania NFZ-u dostanie opiekę medyczną i rehabilitację. Sprawę Radiu Merkury zgłosili znajomi chorego. Alarmowali, że wszyscy wkoło skazali już go na "to najgorsze".