Sprawdzają sprawność i tempo. Strażacy rywalizują w Pile
Według partii Razem odbywające się cyklicznie przy klinice zgromadzenia wywołują u pacjentek stres, który zagraża życiu ich dzieci, a także ich samych. Aktywiści żądają wprowadzają tzw. strefy ochronnej w promieniu 100 metrów od szpitala, która uniemożliwiałaby organizowania przed budynkiem regularnych protestów i modlitw - mówi Anna Pieciul z zarządu krajowego Partii Razem.
Oni tutaj po prostu robią pranie mózgu kobietom. Więc ja wzywam władze miasta Poznania do tego, aby nie odwlekały tej decyzji przez kolejne 8 lat. Myślę, że Jacek Jaśkowiak i Marcin Gołek, skoro takim priorytetem jest dla nich zdrowie i życie pacjentek, w końcu będą w stanie zająć się tym problemem na poważnie.
- mówiła Pieciul.
Działacze zarzucają bezczynność władzom miasta, podając przykłady rozwiązań m.in. z Gdańska, gdzie władze rozwiązały jedną z pikiet, a Sąd Apelacyjny w lipcu potwierdził słuszność tej decyzji. W lutym tego roku Razem wystosowała petycję do prezydenta Poznania, w której aktywiści wzywali do skutecznego zakazania zgromadzeń publicznych w sąsiedztwie Szpitala Klinicznego na ulicy Polnej. Jak argumentują autorzy petycji, duża część podpisów to głosy okolicznych mieszkańców, którzy mają dość regularnych protestów.
W odpowiedzi na petycję urzędnicy miasta spytali przedstawicieli szpitala, czy takie widoki nie zagrażają zdrowiu lub życiu pacjentek. Według zastępcy prezydenta Poznania, Marcina Gołka, odpowiedź ze szpitala potwierdza, że istnieje takie zagrożenie. Dlatego na dzisiejszą manifestację po raz pierwszy wysłany zostanie przedstawiciel Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa, który na miejscu będzie sprawdzał, czy są podstawy do rozwiązania zgromadzenia.