Burmistrz miała dyskryminować swoje pracownice, pomawiać je o romanse, grozić zwolnieniem oraz umniejszać ich kompetencje. Dziś zeznawał jeden z kluczowych świadków - zastępca burmistrza Zbigniew Mielcarek. Według niego pomówienia o romansach popsuły atmosferę w pracy. Świadek zeznał, że podejrzenia kierowane były także w jego stronę.
- Na pewno atmosfera już nie była taka jak była wcześniej. Ten temat się skończył po moim oświadczeniu, że to jest jakaś insynuacja, kogoś kto chce na wszelkie możliwe sposoby doprowadzić do tego, aby moja osoba została zdyskredytowana, abym być może zrezygnował z funkcji, z pracy itd. - mówi.
Bożena Budzik nie przyznaje się do winy. Sprawa trafiła do prokuratury po kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, która potwierdziła część zarzutów, które pojawiły się w anonimowych pismach kierowanych do Inspekcji.
Za mobbing grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.