Dziś przed ostrzeszowskim szpitalem grupa działaczy Konfederacji zorganizowała konferencję prasową, by zapobiec – jak mówili – zatrudnieniu ginekolog Gizeli Jagielskiej w tutejszej placówce.
– Ostrzeszowianie są tą sytuacją zaniepokojeni – uważa Antoni Wieczorek z Ruchu Narodowego.
Są to informacje od wielu pracowników szpitala. Jeszcze przed konferencją podchodzili do nas pracownicy, którzy oczywiście nie chcą występować pod nazwiskiem ani przed kamerą, ale zapewniali nas o swoim wsparciu i mówili, że nie chcą, aby pani Jagielska pracowała tutaj w szpitalu. Ona już tutaj była, była oprowadzana, rozmawiała z personelem
– mówi Antoni Wieczorek.
Placówka poszukuje lekarzy, by utrzymać oddział ginekologiczno-położniczy. W ostatnim czasie pięciu lekarzy wypowiedziało umowy. Od nowego roku oddział ma zostać zawieszony.
Prezes szpitala Agnieszka Kubot-Krawczyk nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy doktor Gizela Jagielska będzie zatrudniona w placówce.
Sprawy zatrudniania są naszą wewnętrzną polityką i mamy do tego prawo. Jesteśmy na etapie tworzenia zespołu
– wyjaśnia Agnieszka Kubot-Krawczyk.
Prezes dodała, że szpital robi wszystko, by zapewnić ciągłość świadczeń medycznych.
Gizela Jagielska jest lekarką, która przez ostatnie dziesięć lat pracowała w szpitalu w Oleśnicy. Placówka miała jednak nie przedłużyć kontraktu z lekarką oraz jej mężem, który pełnił funkcję kierownika oddziału położniczego. O lekarce zrobiło się głośno po tym, jak wykonała aborcję u kobiety będącej w 36. tygodniu ciąży. Choć płód miał wrodzone wady genetyczne, a przeprowadzenie zabiegu w takim przypadku było legalne, środowiska pro-life zorganizowały protesty, domagając się zwolnienia lekarki. W sprawę zaangażował się również europoseł Grzegorz Braun, próbując w szpitalu w Oleśnicy dokonać tzw. „zatrzymania obywatelskiego” lekarki.
Śledczy umorzyli sprawę, uznając, że nie doszło do naruszenia prawa przy terminacji ciąży.