"Nikt nie jest za tym, żeby na terenie Kopalni Soli >>Kłodawa<< składować odpady" – mówi Przemysław Byszyński z Konfederacji Korony Polskiej. Działacze ugrupowania napisali petycję z pytaniami dotyczącymi planowanej inwestycji. Skierowali ją do zarządu zakładu.
Dochodzą słuchy, że mają być tutaj przewożone odpady radioaktywne z Niemiec, które są składowane w kopalniach, gdzie podniósł się znacząco poziom wód gruntowych i zaczynają korodować beczki z odpadami radioaktywnymi. Stanowczo się temu sprzeciwiamy
– oświadczył Przemysław Byszyński.
Konfederacja Korony Polskiej chce zorganizować spotkanie z mieszkańcami, burmistrzem Kłodawy oraz zarządem kopalni.
Czytaj: Śmieci zamiast soli? Burzliwy protest w Kłodawie
Przemysław Byszyński podkreśla, że zasoby naturalne nie mogą być zniszczone.
Być może za 10-15 lat zmieni się technologia wydobywania. Być może zmieni się zapotrzebowanie na rynku światowym. Kopalnia soli może być z powrotem przywrócona do eksploatacji. A w przypadku składowania odpadów radioaktywnych, niestety zamykamy sobie ścieżkę do dalszego eksploatowania zasobów naturalnych
– dodaje Przemysław Byszyński.
Kopalnia Soli "Kłodawa" wstrzymała działania dotyczące planowanego składowiska odpadów. Zakład złożył do urzędu miasta wniosek o zawieszenie postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
Naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego-Państwowego Instytutu Badawczego oraz Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie mają przeprowadzić niezależną, zewnętrzną ocenę naukową projektu.
Czytaj: Kłodawa zawiesza plany składowiska odpadów. Będą dwie niezależne analizy
Jak mówił w rozmowie z Radiem Poznań prezes kopalni, w pierwszej kolejności pod ziemią miałyby być składowane popioły ze spalarni śmieci i materiały zawierające azbest. Andrzej Sadowski podkreślił również, że w kopalni nie byłyby składowane odpady radioaktywne. Dodał, że w Kłodawie nadal wydobywana byłaby sól i prowadzona turystyka.