W Rozmowie Dnia Radia Poznań prezes spółki Andrzej Sadowski powiedział dziś, że wczoraj zlecono przeprowadzenie dwóch niezależnych analiz. Przygotują je Państwowy Instytut Geologiczny oraz Akademia Górniczo-Hutnicza.
Szef kopalni zadeklarował, że wyniki będą w pełni jawne i trafią do mieszkańców, samorządu oraz opinii publicznej.
Jeżeli będą wytyczne pozytywne, to być może będziemy próbowali przekonać jednak społeczeństwo, że ten proces jest bezpieczny i on jest po prostu potrzebny tej kopalni i nie tylko kopalni, ale również Polsce
- zaznaczył.
Pod ziemię mogłyby trafiać m.in. popioły ze spalarni odpadów. Kłodawa posiada gigantyczne pustki poeksploatacyjne, które musi minimalizować. Koncesja na wydobycie soli obowiązuje do 2052 roku, a problem wolnych przestrzeni rośnie.
Według gościa Radia Poznań, inwestycja ma służyć dywersyfikacji przychodów, a nie ratowaniu spółki przed bankructwem. Wyniki finansowe Kłodawy mocno zależą od kaprysów pogody i sprzedaż soli drogowej.
Prezes wyliczał, że jego kopalnia kontroluje 30-40 procent krajowego rynku soli drogowej. Sama Kłodawa także sprowadza tańszą sól z Egiptu, która jak wyjaśniał Andrzej Sadowski jest sprzedawana później w rejonie Trójmiasta. Spółka nie ukrywa pochodzenia tej soli przed kontrahentami.