Sędzia Renata Żurowska uznała, że pozwolenie na budowę faktycznie zostało wydane z błędem, ale nie ma podstaw, aby sądzić, że urzędnicy działali celowo. "Nie chcieli przecież wydać niekorzystnej decyzji. Działali nieumyślnie" - podkreślał sąd.
Prokurator chciała dla konserwator pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, a dla pozostałych urzędników po cztery miesiące. Prokurator nie chciała komentować decyzji sądu.
Na ogłoszenie wyroku przyszła Maria Strzałko. Radiu Merkury powiedziała, że czuje ulgę i cieszy się, że żyjemy w państwie prawa. Zgodziła się także na publikację swoich danych.
Wyrok nie jest prawomocny. Na błędnych decyzjach miasta inwestor - według własnych wyliczeń - stracił 10 mln złotych. Teraz takiego odszkodowania domaga się od miasta w oddzielnym procesie.