Kolejorz oddał 25 strzałów na bramkę Wisły, jednak tylko dwa z nich były celne.
Z czasem gospodarze bronili się coraz ofiarniej i dzięki determinacji w defensywie dopięli swego. Piłkarze Lecha nie kryli po meczu rozczarowania, z kolei wiślacy byli zadowoleni. Ostoją ich defensywy jest w tym sezonie dwukrotny mistrz Polski z Kolejorzem, Marcin Kamiński.
Patrząc na przebieg tego spotkania i to, jak długo i dużo się broniliśmy, to na pewno ten punkt bierzemy i możemy być usatysfakcjonowani, ale to nie było naszym celem. Trochę więcej chcieliśmy pokazać w ofensywie. Ładunek emocjonalny pojawił się dopiero w momencie, gdy przyjechałem na stadion. Rodzina i znajomi byli poddenerwowani, pytali mnie jak się czuję, jednak wszystko przebiegło ze spokojem. Zatem dopiero przed samym meczem były dodatkowe emocje, ale to normalna rzecz
- powiedział pochodzący z Konina piłkarz Wisły.
W ligowej tabeli lechici spadli na siódmą pozycję i do liderującego Górnika Zabrze tracą pięć punktów. Już w środę poznaniaków czeka mecz w 1/8 finału Pucharu Polski - na wyjeździe zmierzą się z Piastem Gliwice.