Obwodnice będą płatne. Kiedy?
Libicki twierdził, że po artykułach w Głosie nie znalazł się na liście wyborczej Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego. Domagał się prawie 4 mln złotych odszkodowania.
Według Sądu Apelacyjnego Marcin Libicki nie udowodnił podczas procesu, że jego dobre imię zostało narażone na szwank, a artykuły Głosu były rzetelne i opierały się na dokumentach IPN-u. Sędzia Jerzy Geisler mówił też, że w publikacjach Głosu nigdy nie padło stwierdzenie, że Marcin Libicki jest kłamcą lustracyjnym. - Powód niewątpliwie jest znaną postacią życia publicznego i politycznego w Wielkopolsce, stąd zainteresowanie jego osobą oraz dalszymi losami politycznymi był jak najbardziej uzasadnione - mówił sędzia.
Były europoseł wyrok skomentował krótko: wyroki sądu i opatrzności są niezbadane. Opatrzność nie musi swoich wyroków uzasadniać, ale sąd musi. Marcin Libicki czeka więc na pisemne uzasadnienie prawomocnego już wyroku. Została mu tylko kasacja do Sądu Najwyższego. Czy ją napisze - jeszcze nie zdecydował.