Kanonada przy Bułgarskiej! Siedem goli Lecha
Każdy weekend okupiony jest buczeniem samolotów. Hałas trwa od rana do wieczora
– napisała pani Barbara w otwartym liście do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Lotniska Leszno i lokalnych mediów. Kobieta podkreśla, że niektóre maszyny są mniej uciążliwe, ale inne "buczą cały dzień", wykonując kolejne kursy ze skoczkami.
"Nie mam nic przeciwko sportowi, ale niech to się odbywa we wzajemnym szacunku" – apeluje.
Prezes spółki Lotnisko Leszno Michał Graczyk przyznaje, że to znany problem.
Lotnisko intensywnie się rozwija. W ubiegłym roku mieliśmy blisko 20 tysięcy operacji lotniczych
– mówi. Wyjaśnia, że największy hałas generują samoloty używane przez trzy firmy zajmujące się skokami spadochronowymi.
"Maszyny zabierają od kilku do piętnastu osób, a loty odbywają się z różnych wysokości – od 1000 do 4000 metrów" – dodaje.
Graczyk zaznacza, że lotnisko stara się prowadzić operacje z dala od miasta, ale bezpieczeństwo wymaga startów i lądowań pod wiatr.
Sam zrzut odbywa się nad lotniskiem, na wysokości około 4 kilometrów. Wiemy, że ten temat wraca co roku, dlatego w tym sezonie ograniczyliśmy liczbę skoków
– zapewnia prezes. Dodaje też, że wszystkie samoloty spełniają normy hałasu.
Prezes leszczyńskiego lotniska powiedział, że jest otwarty na rozmowy z mieszkańcami. "Autorkę listu zaprosimy na spotkanie" – zapowiedział.