NA ANTENIE: Popołudniówka Radia Poznań
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Matka musi oddać dzieci ojcu

Publikacja: 02.11.2016 g.15:39  Aktualizacja: 02.11.2016 g.15:52 Jacek Butlewski
Poznań
Poznanianka, walcząca o dwójkę dzieci, będzie musiała je oddać byłemu mężowi - obywatelowi Belgii.
sąd sala sądowa rozpraw - Anna Adamczyk
/ Fot. Anna Adamczyk

Spis treści:

    Poznański sąd wydał postanowienie w trwającej od wielu miesięcy głośnej sprawie. Kobieta wywiozła dzieci do Polski i nie wróciła już z nimi do Belgii. Bez jej obecności wszczęto procedurę z Konwencji Haskiej - mówiącej o cywilnych aspektach uprowadzenia dziecka.

    Matki dzieci nie było dziś w sądzie, podobnie jak ojca. Nasz reporter rozmawiał z nią w poniedziałek. Według niej dzieci powinny zostać w Polsce, bo mają polskie obywatelstwo i nie chcą wracać do Belgii. Jak mówiła, polski sąd nie powinien w ogóle zajmować się tą sprawą. - W tej całej historii zupełnie zniknęły prawa dziecka. Została tylko przepychanka między Polską a Belgią, gdzie z góry było wiadomo, że Belgia ma wygrać - powiedziała.

    Z postanowienia sądu zadowolona była pełnomocnik Belga. - Wyrok respektuje Konwencję Haską. Przede wszystkim chodzi o to, że rodzic, który bezprawnie uprowadził dziecko do swojego kraju, musi doprowadzić dziecko do kraju, z którego je uprowadzono. Dopiero potem sąd rozstrzygnie sprawę z którym z rodziców dziecko będzie przebywać - skomentowała.

    Matka musi do 2 stycznia zawieźć dzieci do ojca.

    Proces i cała historia pani Anny była zdaniem Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo przykładem nierównego traktowania polskich rodziców w przypadkach mieszanych małżeństw i dzieci transgranicznych. Według stowarzyszenia podobnych przypadków jest więcej. Do łamania praw polskich rodziców ma dochodzić nie tylko w Belgii, ale też w Niemczech, na Wyspach Brytyjskich czy w krajach skandynawskich.

    Jacek Butlewski/as/szym

    Zdjęcie Jacek Butlewski Jacek Butlewski

    Kierownik kultury Radia Poznań. Z zaciekawieniem śledzi wszelkie ciekawe wydarzenia kulturalne - bywa na wystawach, spotkaniach czytelniczych, spektaklach i koncertach. Nagrywa krótkie filmy kulturalne, które można zobaczyć na naszym kanale YouTube.

    https://radiopoznan.fm/n/oSn77i
    KOMENTARZE 10
    T. 21.09.2018 godz. 15:57
    lewandowska oddala dziecko w ręce pedofila!!! Dlaczego o tym nie napiszecie! lewandowska jest rowniez pedofilem skoro oddala dziecko pedofilowi! Tak dbacie o dobro dzieci? Ten tatus-pedofil robi z dzieckiem co chce! Pedofilka lewandowska to pedofilka
    roland 02.05.2018 godz. 16:58
    a ja uwazam ze prawo powinno byc respektowane zarowno przez ojca jak i przez matke Mamusie z reguly stawiaja sie w swietle biednych kruchych istot a tak naprawde potrafia byc naprawde bardzo zle, nieodpowiedzialne zyjemy w czasach kiedy wszystkie sprawy mozna zalatwic w sposob cywilizowany.i jak slysze to mamy zreguly uwazaja ze ich decyzje sa najlepsze
    Beata 06.03.2018 godz. 05:22
    Uwaga na ta sedzie anna lewandowska poznan stare miasto to chora niebezpieczna "postac" (ciężko tutaj mowic o byciu czlowiekiem), jest lacznie 10kobiet, ktorym zabrala prawa rodzicielskie, odrzuciła ich wnioski, dwody, opierała sie na klamstwach. Dlaczego trzymacie ta zwyrodniala "postac"?! To zniszczy zycie dzieci i kobiet! Jedna z tych pan uciekła od bylego oprawcy ktory planowal ja spalic zywcem-sprawa jest juz w sadzie. Niech wam to da do myslenia
    Wiesław 03.11.2016 godz. 16:36
    Bo widzisz Mario zawsze jest tak, że jak dorośli nie potrafią się dogadać to zawsze cierpią dzieci za błędy rodziców. Reasumując zabrakło miłości, a tam gdzie nie ma miłości to i Boga nie ma.
    Maria 03.11.2016 godz. 14:21
    W powyższej sprawie nie chodzi o dobro dzieci.To jest chora rozgrywka pomiędzy rodzicami (szczególnie matki) tylko dlaczego za publiczne pieniądze.
    Wybiórcze stosowanie konwencji 03.11.2016 godz. 05:11
    W praktyce konwencja haska jest oszustwem. Australijski adwokat Waldemar Drexler powiedział już w 2008 r. dziennikarzom tygodnika "Newsweek", autorom artykułu "Polska przeciw matkom": "Po tym, co widziałem w Polsce, mogę śmiało powiedzieć, że niektórzy sędziowie nie mają pojęcia, jak stosować prawo międzynarodowe. Potrzebna jest wam porządna debata na ten temat, bo nie znam w całej Europie kraju, który z taką łatwością oddaje swoich obywateli". Jak ustalili autorzy tego artykułu: "Przyjęta w 1980 roku konwencja haska szczegółowo reguluje kwestie prawne dotyczące dziecka. Zgodnie z nią wywiezienie go za granicę kraju zamieszkania bez wiedzy jednego z rodziców traktowane jest jak porwanie. W praktyce orzecznictwo w takich sprawach bardziej zależy od lokalnych kodeksów niż międzynarodowych porozumień. Na przykład niemieckie sądy bardzo niechętnie godzą się na oddanie dziecka, gdy jedno z rodziców jest Niemcem. Mimo że Niemcy są sygnatariuszem konwencji, tamtejsze sądy uznają w pierwszej kolejności interes swojego obywatela. Nawet za cenę ostrej krytyki opinii międzynarodowej. (...) Również w Australii zapisy konwencji nie są egzekwowane bezrefleksyjnie. - Konwencja jest szanowana, ale nie jesteśmy od niej uzależnieni - mówi Waldemar Drexler, specjalista od spraw w trybie konwencji haskiej". http://www.newsweek.pl/polska/polska-przeciw-matkom,33070,1,1.html
    roman 02.11.2016 godz. 23:32
    konwencja haska jest bezwzględna i nie można jej traktować wybiórczo - jeśli używamy jej do odbierania dziecka zza granicy to konwencja jest ok, a jeśli stosuje ją sąd polski, to już nie jest ok
    Wybiórcza informacja 02.11.2016 godz. 20:26
    Matkę popierał przed sądem Rzecznik Praw Dziecka i prokurator. Matka: "zmuszona była zatrzymać dzieci w Polsce z powodu pobytu jednego z nich w szpitalu, belgijski ojciec dzieci wystąpił do belgijskiego sądu o pozbawienie matki prawa do opieki nad dziećmi, zarzucając jej, że naruszyła jego prawo do opieki, zatrzymując dzieci w Polsce. Belgijski sąd nie tylko pozbawił matkę wszelkich praw do opieki i do kontaktu z dziećmi, lecz dodatkowo obciążył ją grzywną tysiąca euro (1000 euro) za każdy dzień zatrzymywania dzieci w Polsce. Matka, zatrzymująca dzieci w w Polsce zgodnie z zaleceniami lekarzy i nakazem polskiego sądu, została pozbawiona całego pozostałego w Belgii dorobku jej życia. Następnie belgijski ojciec reprezentowany przez rząd swego państwa skierował do polskiego ministerstwa formularz wniosku opartego o konwencję haską, w którym nie wskazał jednak jakiegokolwiek naruszenia prawa przez matkę, choć wskazanie takie jest pierwszym wymogiem zastosowania konwencji. (...) Sprawę przekazywano kolejnym sędziom jakby w usilnym poszukiwaniu osoby skłonnej wykonać belgijskie zlecenie. (...) Sędzia Anna Lewandowska oddaliła wszelkie wnioski dowodowe matki służące wykazaniu, że dziecko musiało skorzystać z pomocy szpitalnej uzasadniającej zatrzymanie dzieci w Polsce. Odmówiła rozpatrzenia zarzutu braku podstaw prowadzenia postępowania opartego o konwencję haską. Stwierdziła wbrew konwencji, że polski sąd nie jest uprawniony do oceny formalnej wniosku opartego o konwencję, i do ewentualnej odmowy merytorycznego rozpatrzenia takiego wniosku. Pozbawiła matkę wszelkiej możności obrony praw dzieci i swych własnych do życia rodzinnego". http://citizengo.org/pl/signit/38227/view
    Wiesław 02.11.2016 godz. 16:16
    A potrzebne było wiązać się z obcokrajowcem? Ponadto, rodziny katolickie nie uznają rozwodów, więc do takich ekscesów i wydzierania sobie dzieci nie dochodzi. Praktykujący katolik powinien się dogadać z małżonkiem, pójść na kompromis z jednej jak i z drugiej strony, a wtedy wszystko jest możliwe, nawet uratowanie z pozoru niemożliwego. W innych przypadkach dochodzi do takich właśnie bolesnych scen.
    Ps. Wątpię żeby to była rodzina katolicka.
    Ps2. Ten sam błąd popełniają kobiety wychodzące za muzułmanów, tragedia gwarantowana prędzej czy później.
    hetman 02.11.2016 godz. 15:56
    Czas już pogodzić się z myślą,że bardzo często ojciec jest dużo lepszym rodzicem.