NA ANTENIE: KOCHAJ MNIE I DOTYKAJ/TOMASZ ZOLTKO
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Mężczyźni się nie badają!

Publikacja: 04.10.2012 g.12:20  Aktualizacja: 04.10.2012 g.12:30
Poznań
Czy można skłonić polskich mężczyzn by bardziej troszczyli się o swoje zdrowie, by nie odkładali sprawy na później i poszli się zbadać? Wbrew powszechnej opinii wcale nie jest tak, że "twardy" facet nie choruje, a pójście do lekarza jest niemęskie. Czy boimy się rozmawiać o męskich chorobach - raku prostaty i jelita grubego?
Gadaj -badaj  - Gadaj-badaj.pl
/ Fot. (Gadaj-badaj.pl)

Spis treści:

    Jak to jest z profilaktyką zdrowotną u panów? Dlaczego mężczyźni nie dbają o własne zdrowie i nie myślą o profilaktyce? Strach? Dlaczego panowie boją się badań? Według raportu "Zdrowie - męska sprawa" - mężczyźni żyją w Polsce średnio 8,5 roku krócej od kobiet, rzadko chodzą do lekarzy, a jak już do nich dotrą, to zazwyczaj w kiepskim stanie. Ich hospitalizacja kosztuje średnio o 1/3 drożej, a wśród osób między 20 a 34 rokiem życia mężczyźni mają cztery razy wyższą śmiertelność.

    Mężczyźni idą do lekarza, kiedy jest już źle, kiedy objawy chorobowe zaczynają naprawdę doskwierać. Potwierdzają to pacjenci, których nasza reporterka odwiedziła w klinice urologii. Nieliczni, którzy trafiają do lekarza na badania kontrolne to często mężczyźni zmuszeni do tego przez żony. - Panowie do lekarza w końcu idą, by w domu mieć święty spokój - mówi urolog dr Piotr Nowakowski. - Mężczyźni powinni się badać - między innymi pod kątem raka prostaty - mówi prof. Zbigniew Kwias. Zwraca też uwagę, że cały czas kuleje świadomość na ten temat.

    By skłonić mężczyzn do badań profilaktycznych, organizowane są różnego rodzaju kampanie społeczne. "Męska sprawa", "Prostata na lata", "Gadaj - Badaj" - to tylko hasła niektórych. W ubiegłym miesiącu ruszyła kampania "zabezpiecz tyły", która ma ustrzec panów przed rakiem jelita grubego. Koordynatorka kampanii Katarzyna Fabjaniak-Czerniak mówi, że spoty radiowe i telewizyjne mają przełamywać stereotypy.

    Czy to się uda? Dlaczego mężczyźni się nie badają? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 30
    Rychu 28.10.2012 godz. 10:00
    Widzę temat wrócił. To dobrze. No Bracie oki. Nie popisałeś się. Ja przytoczylem wiele argumentów usprawiedliwiających moje pisanie, a Ty Brachu zamilkłeś. Z braku kontrargumentów najpewniej.
    Może i dobrze. Wszak milczenie podobno jest złotem.
    Ale czy w potyczce na argumenty? Chyba niekoniecznie.
    Tapek 27.10.2012 godz. 15:52
    Tak czytam sobie i czytam i widze panie oki że Rychu przytoczyl sporo argumentow wyjasniajacych jego postawe.
    To panu raczej czegos zabraklo aby mu odpowiedziec i odniesc sie do jego tłumaczen.
    oki 19.10.2012 godz. 20:18
    *zabrakło
    oki 19.10.2012 godz. 20:17
    Zarakło argumentów widzę... :)
    Rychu 18.10.2012 godz. 10:22
    Witaj Bracie. Potrafisz zaimponować. Na wstępie dzięki za poświęcenie czasu i wydalenie tak obszernego artykułu.
    Dziękuję także za uznanie mojego męczeństwa za wiarę.
    Ponieważ dziś jest czwartek, więc jako człowiek głębokiej wiary w dobro jakie praca daje, muszę do niej iść.
    Nie odpowiem więc na wszystkie poruszone przez Ciebie wątki.
    Zacznę od tego, który mnie rozbawił. Przykładem mojej agresji jest wyśmiewanie księży,kościoła i katolików.Ha,ha,ha,ha,ha,.
    Idąc tokiem Twojego rozumowania należy ogłosić, że każdy kpiarz, satyryk czy kabareciarz, to bezczelny AGRESOR.
    Biedny Zenek Laskowik (przegadałem z nim wiele wieczorów w Łazach), biedny Pietrzak i dziesiątki innych kabareciarzy.
    Tyle lat w branży i tyle agresji. (choć Pietrzak rzeczywiście zionął często złością i agresją)
    No chyba, że zastosujemy katolicki sposób myślenia i robienie sobie np. jaj z komuny, Ruskich, Żydów czy wypełnionego Żydami PełO, nazwiemy kabaretem i satyrą, zaś robienie sobiie jaj z NAS Katollików nazwiemy oczywiście SIANIEM NIENAWIŚCI I AGRESJĄ.
    Nie napisałeś od kiedy zacząłeś czytać moje "wypociny", ale wiedz, że ja w ciągu ponad dwóch lata pisania tutaj, wielokrotnie pisałem, dlaczego kpię sobie z tej religii.(jak znajdziesz czas, to cofnij się do zacnego tematu "Żłobek u Franciszkanów" z grudnia 2011. Zimą i wiosną było sporo mojego pisania oraz wielkiego zaangażowania moich przeciwników).
    Pisząc w skrócie.
    Ja kpię dość niezdarnie i wiem oraz mogę Cię zapewnić, że wyznawcy i cały watykański personel robi to dużo, dużo lepiej. Zauważ, że nie kpię z religii, które traktują Pismo Św. poważnie, jak np. Św. Jechowy.

    Czyli. Kopściół watykański i jego wyznawcy traktują Pismo Święte tak, jak polscy kierowcy Kodeks Drogowy.
    Przykłady. Usunięcie w 726tym roku, w celach marketingowych i biznesowych usunięto drugie oprzykazanie z Dekalogu a dziewiąte rozbito na dwa, aby było dziesięć.
    "Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna litera, ani jedna kreska nie może być zmieniona w Prawie" (Jezus).
    Nawet gdybym ja przyszedł i próbował wprowadzić małą zmianę do tego, co podałem pierwotnie, niechaj będę przeklęty"(św. Paweł).
    I tak min.zaczął się handel częściami ciał "świętych" (zwanych relikwiami), czy obrazkami "świętych", oraz nagminna budowa figurek "świentych".
    Czy wiesz, że podliczono ilość napletków Jezusa umieszczonych w dziesiątkach kościołów i wyszło, że miał siusiaka jak komin fabryczny.
    Czy wiesz też, że podliczono już handel p. Dziwisza, ampułkami z krwią przyszłego polskiego Bozi i wyszło, że jest ona już w setkach kościołów na całym świecie. Fachowcy ocenili, że pracodawca p.Dziwisza miał tyle krwi co wieloryb. Czy to normalne i czy to nie kpiny z wiernych??? Litości.
    A utworzenie w celach biznesowych setek matek boskich (w samej Polsce ponad 300!!!A co sanktuarium, to wierni i kasa), to nie są jaja z religii??? Hę?
    Będąc przedwczoraj zmęczonym pomyliłem rzeczywiście ortografię z gramatyką. Sorry.
    Zawsze staram się pisać rano, po wieczornym przemyśleniu i przygotowaniu tego co chcę napisać. Staram się stosować zasadę. Minimum słów maximum treści.
    Wy, wyznawcy religii peregrynacyjno-koncelebracyjnej, odpisujecie najczęściej od razu, pałając wściekłością
    i "świentym" oburzeniem, robiąc przy tym wiele błędów. Czy to stylistycznych czy gramatycznych. O ortografii i pisanych bredniach nie wspominając, co często budzi moje rozbawienie i potwierdza moje przekonanie, że religia jest jak robaczek świętojański. Świeci tylko w ciemnościach.
    Wiele nazw związanych z Twoją religią przekręcam oczywiście celowo, bo na taką prawdziwą nazwę trzeba zasłużyć.
    Mechanika, który pieprzy robotę nie nazwiesz mechanikiem tylko paprokiem albo partaczem.Prawda?
    A zapitego, wypasionego wieprza, właściciela kilku pałaców i limuzyn, ubranego w okapującą złotem kieckę,
    a bredzącego o świętości i radości życia w ubóstwie, czy o wielbłądzie i uchu igielnym też trudno nazwać księdzem czy biskupem. Prawda?( O Flaszce Głodziu pewnie słyszałeś, czy o tym, który leciał na Syberię święcić kościół, a znalezionym w moskiewskim hotelu pewnie też. Oczywiście był pijany.).
    Były żołnierz Wermachtu, współwłaściciel wielomiliardowego majątku, zatrudniony obecnie na stanowisku szefa Watykanu, co niedzielę np. bredzi o zgubnym i grzesznym materialiźmie czy konsumpcjoniźmie, co namiętnie cytują wszystkie wiadomości.Czy to nie jest kolejny przykład kpin z religii i wiernych???
    Wg. Pisma Św. Biskup powinien być wzorowym obywatelem, mężem i ojcem. A czy ci watykańscy tacy są? Poczytaj trochę.
    Wiem np. Że w Kaliszu był KSIĄDZ Piotrowski, ale dawno i już nie żyje. Tacy prawdziwi księża, nie dojący odpowiednio swoich owieczek, są przez swoich biskupów marginalizowani i zsyłani na najbiedniejsze parafie.
    Te "szmatławce", które czytam, chętnie o tych prawdziwych piszą. Ale jest ich TAK MAŁO.
    Reszta to ksienża i bis kupcy.
    Używam też słowa Bozia, bo takim mnie karmiono w dzieciństwie i tak jest w milionach katolickich domów. Niemcy nie używają słowa Gotchen. Prawda?
    Ten zaś watykański Bozia ma się tak do tego starotestamentowego Jahwe, jak królewna śnieżka do małego fiata. Także poczytaj.
    Na dziś wystarczy.
    Jest bardzo ciekawy temat "Kościólek do rozbiórki" z 12go bm. I tam cisza. Obrońców wiary zatkało, deweloper czeka, zaś grunt na którym kościółek stoi jest wiele wart, a dla bijskupów dobra kasa to podstawa.
    Co tam jakiś kościółek z poświęconymi krzyżami w środku i na wieży..
    Zapraszam tam.
    oki 17.10.2012 godz. 14:16
    A jak płynie nauka z Pisma Św., nie zaś z gadania księży, każdy będzie sądzony według swoich uczynków. SAM. Nie razem z księdzem, bo on za swoje życie również sam odpowie. Warto więc patrzeć na siebie i na swoje uczynki, a nie na wszystkich wokół, tylko po to by swoje postępowanie usprawiedliwić bądź odwrócić od niego (zazwyczaj swoją własną) uwagę. Ewentualnie zagłuszyć wyrzuty sumienia, jesli jeszcze takowe się w ogóle odzywa.
    Dopóki ksiądz nie odbiega swoim "gadaniem" od nauki Kościoła, to ok - można to przyjmować bądź nie i tyle. Od oceny całości ich życia, jak i pracy dla Boga oraz drugiego człowieka, tak jak w przypadku wszystkich innych ludzi, jest tylko Jeden Sędzia Sprawiedliwy. Jeśli z kolei ktoś/coś kwalifikuje się do kryminału, to nawet jeśli za życia tam dzięki, dajmy na to, znajomościom nie trafi, to i tak sprawiedliwości nie uniknie. Taka jest moja wiara. Dzięki niej właśnie, drogi Rychu, jestem dużo spokojniejszy, radośniejszy itd. niż ty i z dużo większym dystansem podchodzę do słyszanych i czytanych rewelacji o księżach i nie tylko - zwłaszcza zamieszczanych na łamach takich szmatławców, jakie ty przytaczasz. To właśnie daje PRAWDZIWA WIARA. Z kolei, jesli sam zazdrościsz księżom czegoś, chocby bezkarności, o której tak często rozprawiasz, to nic straconego - wstąp do ich grona. Przecież jak głosisz oni sami nie wierzą w to co tak namiętnie wyznają, więc bez różnicy czy jesteś ateistą, buddystą czy protestantem. Zresztą, kto jak kto, ale to ty w tym zakresie jesteś specjalistą i pewnie podałbyś w tym miejscu jeszcze jakiś konkretny procent wynikający z tajemnej, w niewiadomy sposób zdobywanej wiedzy "redaktorzyn" i pismaków z czytadełek typu NIE itp.

    Powodzenia drogi Rychu i pozdrawiam raz jeszcze.
    oki 17.10.2012 godz. 11:21
    Mogę ci zatem, drogi Rychu, tylko współczuć traumatycznych przeżyć związanych z wiarą i Kościołem. Jakkolwiek tego nie nazwać, to generalnie współczuję. Zresztą nie tylko tego.

    Przykładem Twojej agresji są ciągłe ataki oraz wyśmiewanie (czyli praktycznie każda twoja wypowiedź na forum) ludzi innych od ciebie, o innych (wcale nie gorszych) przekonaniach i wierzeniach - głównie księży, Kościół, katolików itp. itd. Proszę bardzo. Również z góry.
    Rychu drogi, dobra znajomość niemieckiego nie jest żadnym powodem ani uzasadnieniem dla kaleczenia języka polskiego. Po pierwsze. Po drugie, poligloto szanowny, ortografia to nie szyk wyrazów w zdaniu, a pisownia i o to właśnie mi chodziło. Dajmy na to: tfurca, ksionc, poboźni itp. itd. To, co jak się domyślam, pragniesz przekazać celowo robiąc takie "byki" niknie pod infantylizmem takiej demonstracji. Tak przy okazji - jak już się chwalimy - to ja również znam nie najgorzej niemiecki, a do tego angielski oraz francuski.
    Prawdziwego szacunku nie okazuje się poprzez duże litery podczas zwracania się do kogoś na piśmie, ale przede wszystkim poprzez co najmniej tolerancję dla cudzych poglądów, jeśli ktoś nie czyni tobie krzywydy swoimi przekonaniami, a mam nadzieję, że nie. Mnie nie boli twoj ateizm tak jak ciebie wiara wszystkich możliwych ludzi, choćby jak najuczciwsza i najprawdziwsza (co nie oznacza chęci odbywania badań u księży). Nie oznacza też wcale słuchania księży bezkrytcznie, widzenia w nich bożków, nie oznacza także uiszczania opłat za pójście do nieba. Dla twojej informacji - chodzę do Kościoła dość regularnie, a jeszcze nic, poza symboliczną złotówką "na tacę" (której również dawać nie muszę) i swoim uczestnictwem we mszy, do Kościoła nie wniosłem. Pomagam ludziom w inny sposób. Za darmo. Żaden ksiądz nigdy z tego powodu nie wyklął mnie na ambonie (czego też raczej bym się nie przelęknął), co więcej znam wielu duchownych, którzy naprawdę swoją postawą, także w zakresie wszelkich datków i ofiar, naprawdę świecą przykładem. Przypominam sobie z mojego dzieciństwa np., że pewien ksiądz odwiedzając mój rodzinny dom przez szereg lat (przy okazji "kolędy") nigdy nie wziął pieniążków oferowanych mu przez moją mamę mówiąc, iż ma troje dzieci, na pewno się nie przelewa, a pieniędzy na potrzeby dzieci trzeba (przy czym zaznaczam, że nie wywodzę się ani z rodziny patologicznej, ani tzw. niepełnej, ani bardzo wierzącej, ani bardzo biednej - choć faktycznie nie przelewało się). Nie wątpię, że występują przykłady takie jak czasem wskazujesz, ale jest także całe mnóstwo dobra w tej warstwie "zawodowej". Przykro mi, że się z nim nie spotkałeś, bo ja i owszem. I nie za pieniądze. Wykpij to oczywiście, bo cóż lepszego tobie pozostało... I nie wiem kto w niebie będzie - czy ja, czy ty, czy może w ogóle wszyscy ludzie. Tego nie wie nikt.

    Nie rób z ludzi wierzących idiotów rodem ze średniowiecza... Ośmieszasz w ten sposób tylko i wyłącznie siebie, bo wygląda na to, że w tym zakresie zatrzymałeś się gdzieś w jakiejś zapadłej wsi, jakieś 500 lat temu. 90% tzw. praktykujących katolików (może poza starszym pokoleniem i kilkoma grupami społecznymi) nie traktuje bezkrytycznie tego co usłyszą w Kościele. To w większości całkiem inteligentni i otwarci ludzie.
    Najważniejsze są prawdy wiary. A ksiądz? Ksiądz jest też tylko człowiekiem. Może sie mylić. Wykładnia Kościoła z kolei jest jaka jest (dajmy na to w sprawach aborcji czy seksu przedmałżeńskiego) i albo się z nią zgadzasz, nie dlatego, że ktoś cię do tego zmusza, bo nie zmusza, ale dlatego, że tak właśnie wewnętrznie czujesz albo tak jak ty nie wierzysz i nie czujesz (tego) - trudno. Ta wykładnia jednak z czegoś wynika, nie jest wyssana z palca i jeśli jest w Piśmie Św. chociazby taka podstawa - X przykazań, to pomyleniem byłaby zgoda Kościoła na coś co jest ewidentnie sprzeczne z którymś z nich. Uważam, że we wszystkim najważniejszy jest autentyzm tego co się robi. Rozgranicz więc może katolików tylko z nazwy i katolików, którzy naprawdę wierzą, myślą, pracują nad sobą. W tej drugiej grupie, zapewniam Cię, że wiekszość osób to naprawdę dobrzy i mądrzy ludzie.

    Od badań lekarskich są lekarze. Księża są od przekazywania nauki Kościoła (tej mniej wygodnej - typu aborcja, eutanaza itp. - również) i tym się (przynajmniej w wiekszości) zajmują.

    To by było na tyle tej dyskusji drogi Rychu, bo i tak nie przekonamy się wzajemnie do swoich racji.
    Zaakceptować nie jestem w stanie, ale bardzo staram się tolerować. Czego również Tobie życzę.
    Pozdrawiam.
    Rychu 16.10.2012 godz. 20:04
    Witaj mój NOWY wrogu, albo przeciwniku w dyskusji. No chyba, że STARY, ale za to z nową ksywką.
    Na lekcje religii chodziłem do sali katechetycznej. Odbyłem także, w wieku 10 lat, pierwsze spożycie ciała jezusowego.
    Potem jeszcze jakiś grubas, w różowej sukni, nakładł mi po pysku podczas tzw. bierzmowania.
    Przyjąłem wtedy imię tego szaleńca Boboli.
    Jako wielbiciel Kmicica imię Andrzej kojarzyłem z kimś fajnym. Po latach dowiedziałem się niestety, że ten Bobola był obłąkanym i nawiedzonym świrem.
    Na moje (jako dziecka) pytanie, kto stworzył Pana Bozię, moja mamusia jak na katolliczkę przystało, zamiast odpowiedzieć, także zdzieliła mnie w pysk.
    Jak więc widzisz Bracie oki, sporo jako katolik przeszedłem i wycierpiałem. Czuję się wręcz męczennikiem za wiarę.

    Obecnie, jako ateista, wierzę głęboko, że w przeciwieństwie do kilkudziesięciu moich przeciwników z tego Forum, jesteś czlowiekiem szlachetnym i uczciwym i JAKO PIERWSZY wskażesz mi przykłady mojej agresji.
    Za co z góry dziękuję.
    Dziekuję też, za skierowanie mnie do grupy uczniów niezbyt rozgarniętych, ale uwierz, że ta moja ortografia nie wynika z mojego niedorozwoju, tylko jest wynikiem mojej dobrej znajomości jęz. niemieckiego, gdzie szyk zdania sporo od polskiego się różni.
    Zauważ też, że ja będąc wg. Ciebie agresywnym, ateistycznym głupkiem, zwracając się do Ciebie, okazuję Tobie szacunek i używam dużych liter, czego Ty, przepełniony katollicką miłością bliźniego, nie czynisz.
    Do czego zresztą masz święte prawo.
    Bo to w końcu Ty będziesz w niebie (za odpowiednią opłatą), a nie ja. Prawda?

    Jednego nie mogę jednak wybaczyć Tobie. A mianowicie tego, że nie trzymam się tematu.
    Albo nie czytasz uważnie, albo wogóle nie zauważyłeś, że temat tyczy profilaktycznych męskich badań, polegających na zaglądaniu tam, gdzie słońce nie dochodzi.
    Ja właśnie, jako pierwszy, zaproponowałem oddanie tych badań w ręce NAJLEPSZYCH SPECJALISTÓW od spraw tyczących seksu i wszelakiego zdrowia wogóle, którym przede wszystkim, żaden ich poddany odmówić by nie śmiał.
    Zwłaszcza, że 30% z tych SPECJALISTÓW, badania takie jako hobby traktuje i po cichu czyni.
    Przykładem choćby wielebny arcyPaetz. Prawda?
    Pozdrawiam i na kolejne skierowania czekam. To taki piękny dowód zagubienia i bezradności owieczek.

    oki 16.10.2012 godz. 10:11
    PS. Największą agresję na tym forum to właśnie ty Rychu wykazujesz... ;) Nie ci, którzy ponoć mieli zdurnieć od tych lekcji religii.
    PS.2 Tego typu pseudoortografia jak twoja - stosowana jest przez niezbyt rozgarniętych uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum - równie celowo, jak ty to robisz. Stylizowanie się na uczniaka chyba nie przystoi takiemu oświeconemu inteligentowi jak ty. :) Infantylizujesz w ten sposób tylko i wyłącznie siebie, nic poza tym.

    Wszystkiego dobrego życzę.
    oki 16.10.2012 godz. 10:03
    Rychu... Specjalista od lekcji religii się znalazł... Uczęszczałeś kiedykolwiek na takowe? Bo ja tak i jakoś nigdy nic oburzającego dla osoby wierzącej bądź obraźliwego względem osób niewierzących lub inaczej durnego do moich uszu nie trafiło, a słuchałem raczej uważnie (choć nigdy jakoś specjalnie pobożny nie byłem i moja rodzina również). Nie rzadko zresztą wespół z osobami co najmniej wątpiącymi i też jakoś żadna z nich od tego nie "zdurniała", a wręcz przeciwnie. Ja również. Mnożenie bzdet to Twoja specjalność i wcale nie dziwię się Dociekliwemu, że nie widzi sensu w rozwodzeniu się nad temu podobnymi dywagacjami, nie dość, że delikatnie rzecz ujmując, odbiegającymi od tematu, to w pelni ukazującymi twoje... A zresztą, ja również sobie daruję. :) pozdrawiam serdecznie :)
    Rychu 16.10.2012 godz. 09:45
    Panie Dociekliwy...
    Religii ze szkół już nie wyprowadzą, bo władze Polski, czyli episkopat, nie wyrażą zgody.
    Dwa. Jeśliś Waść rzeczywiście taki "dociekliwy" (choć czytając Waści komentarze odnoszę wrażenie żeś raczej oburzony, naburmuszony lub zwyczajnie NIEKUMATY), a masz trochę odwagi w sercu i nie boisz się grzechu śmiertelnego (ha,ha,ha,), to wyszukaj przedostatni numer (41) NIE i na str.13 przeczytaj fajny artykuł Alicji Wilczewskiej pt: "Katol z siódmej klasy" mówiący o tym, czego uczą na lekcjach religii.
    Nic dziwnego, że młodzież durnieje. Durnienie powoduje złość i frustrację. Te zaś są źródłem agresji jakbyś nie wiedział. Agresja rodzi przemoc i często przestępczość.
    Trzy. Jak byłem młody i głupi, a czytanych treści pojąć nie moglem, to także nazywałem je wypocinami, więc Cię brachu rozumiem.
    Choć od czasów szkolnych minęło już 40 lat, to ciągle nie mogę pojąć i przekonać się do naszej "narodowej (podobno) epopei" czyli Pana Tadzia. I mimo upływu lat to "wielkie" dzieło nazywam bełkotem i wypocinami nawiedzonego tfurcy. Chorego w dodatku na brzydką bardzo chorobę.
    Tak, że jak widać gusta są różne i tu także Cię rozumiem.
    Ale dziwię się, że znając zainteresowania kleru (głównie seks, seksualizm i maciczność owieczek), nie pochwalasz mojej inicjatywy zaangażowania kleru w badania odtylne mężczyzn.
    Czyżby wynikało to ze strachu???
    Bo przecież nie powiesz, że gdyby Twój proboszcz, czy hetmana, czy dziesiątków innych z tego Forum, zakasał rękawy sutanny i wydał polecenie typu: "Sciągnij portki i nachyl no się synu. Zobaczę co chowasz w zadku", to Ty jako jego poddany powiedziałbyś "NIE". Prawda?
    Dociekliwy 15.10.2012 godz. 11:35
    Rychu napisał "Zauważ też, jak po wprowadzeniu religii do szkół zaczęła wzrastać szkolna przestępczość i wciąż rośnie." - zobaczymy jak po wyprowadzeniu religii ze szkół przestępczość szkolna zacznie spadać na łeb na szyję.
    A co dalszej części wypocin - głupio jak zwykle.
    Rychu 09.10.2012 godz. 08:53
    Procenty wyczytalem w necie i w różnych "szmatławcach".
    P. Chwiałkowski prowadzi bank chleba i wciąż dożywia niedożywionych. Mieszkam niedaleko Kalisza i zawsze wspomagam żebraków i biedaków. Na inną działalność nie mam czasu ani nawet chęci. Muszę dbać aby dwoje moich najmłodszych nie głodowało (płacę po 750 od łebka).
    A z religią oszustwo polegało na tym, że jak p. Glemp i jego kumple zabiegali o wprowadzenie jej do szkół, głośno obiecywali, że słowo Boziowe głosić będą ZA DARMO!!!.
    Gdy religię do szkół wcisnęli, to bezczelnie zażądali pensji nauczycielskich.
    A na lekcjach religi uczą wszystkiego gwerze, ale na pewno nie TOLERANCJI.
    Zauważ też, jak po wprowadzeniu religii do szkół zaczęła wzrastać szkolna przestępczość i wciąż rośnie.
    Może nie ma tu związku, ale coś na rzeczy być musi.

    A wracając do badań profilaktycznych mężczyzn i mojej inicjatywy przekazania tychże badań w ręce kapłanów.
    Co sądzisz o propozycji, aby na drzwiach każdej świątyni, a może lepiej plebani, wisiało takie hasło?
    Nie bój Ty się bratku.
    Przyjdź!
    Pogmeram w Twoim zadku.
    qwer 08.10.2012 godz. 20:32
    Drogi Ryszardzie Skąd ty bierzesz te procenty?Te 99% czy 30.Podaj jak przeprowadzano te wyliczenia.Dbanie o ubogich czy głodne dzieci to obowiązek wszystkich.Co zrobił radny Chwiałkowski czy ty bo chyba też jesteś z Kalisza aby te dzieci nie były głodne.Lekcje religii to jest prawo i wybór rodziców ty możesz wybrać dla swych dzieci etykę i też to będzie kosztowało ale jest potrzebne po to aby twoje dzieci były bardziej tolerancyjne od krnąbrnego taty
    Rychu 08.10.2012 godz. 09:36
    Szanowny gwerze... O Caritasie już kiedyś pisałem, ale jeszcze raz przypomnę. Jest to wielka pralnia pieniędzy
    i tylko KILKA procent z ofiarowywanych pieniędzy idzie dla potrzebujących. Reszta idzie na luksusy szefów i pałace.
    Jeśli zaś idzie o te wyznania ateistów, to one nawiązują do tego, że w więzieniach 99procent osadzonych wszelkiej maści przestępców to ludzie WIERZĄCY.
    Zresztą, gdybyś trochę więcej czasu przeznaczył na czytanie, to wyczytał byś, że największe zbrodnie popełniali ludzie głębokiej wiary. Niekoniecznie w katolickiego Bozię.

    Kaliski radny p. Chwiałkowski prowadził latem NIEDZIELNE zajęcia wodniackie dla dzieci. Jedno mu zemdlało.
    Po ocuceniu dowiedział się, że dzieciak jadł ostatnio w piątek!!!
    XXI wiek, centrum Europy, dość duże i zamożne miasto w centralnej Polsce, a dziecko mdleje z głodu!!!!!!!!!!!!!!
    I takich dzieci jest w polsce ponad milion!!! 3 miliony klepie biedę i regularnie nie dojada!
    Porównaj to sobie z brzuchatymi pasterzami, ich pałacami i ich luksusowymi furami.
    Dodaj do tego miliardy wyciągane rok w rok od państwa i samorządów. (Złodziejską Komisję Majątkową już rozliczają).
    Dodaj do tego 1,2 miliarda, jakie idzie na wciskanie dzieciom w szkołach watykańskich bajek (czyli naukę religii), co wg. ZAPEWNIEŃ Glempa (z zawodu biskupa czy też arcy) miało odbywać się ZA DARMO!!! i wtedy daj sobie ODPOWIEŹ, ILE ten Twój kościół dla swojej trzody (ciemnego ludu wg. PiS) ROBI.
    A takie nauczanie na salce nic nie kosztuje. Niech który klecha rzuci trochę kasy dla biednych cukrzyków na zakup insuliny. Ale wiesz, że to niemożliwe i byłoby to prawdziwym cudem.
    Niech więc choć zakaszą rękawy i zaczną profesjonalnie grzebać (badać) w tyłkach parafian.
    Co i tak 30 % po cichu robi.
    qwer 07.10.2012 godz. 19:46
    Akurat jako człowiek wg ciebie zacofany i błądzący byłem dzisiaj w kościele i usłyszałem o tym że popołudniu na salce będzie nauczanie o żywieniu dla cukrzyków czyli coś się robi w kierunku zdrowia w kościele,Wiem,że podobnie jest w innych parafiach..a co robią ateiści dla chorych.Mają swój Caritas ?Nie bo żaden z nich nie dałby złotówki.A propo wywieszania akcji wywieszania billboardów zabijanie,kradzenie czy oszukiwanie jest karane sądownie więc poco takie wyznania.Można sobie nie wierzyć bo to prywatna sprawa
    Rychu 07.10.2012 godz. 17:00
    Poza tym gwer... Czemu Ty moją chęć zaangażowania kleru w badanie profilaktyczne mężczyzn nazywasz "negatywną katechizacją"???
    Skoro jest tam tak wielu seksuologów, ginekologów i znawców kobiecych problemów, to i z męskimi dużo łatwiej daliby sobie radę.
    A dodatkowa specjalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
    Zwłaszcza tak pożyteczna jak proktologia i badania odtyłowe.
    Rychu 07.10.2012 godz. 16:52
    No... Wysprzątałem kuchnię na błysk i przy wspanialej muzyce ze Sjesty (na Trójce) od 15tej płynącej, mogę wreszcie odsapnąć.
    Właśnie w wiadomościach o 16tej podano, że w kilkunastu największych miastach Polski zawisną bilboardy z takimi tekstami: "Nie zabijam, nie kradnę, nie oszukuję, nie wierzę" i "Nie wierzysz w boga? Nie jesteś sam".
    Już wiszą w sklerykalizowanym Lublinie. I jest to niewątpliwie odpowiedź na okropnie nachalną i wszechobecną religijną propagandę typu: "Maryjo zbaw miasto Kalisz" (jako mieszkaniec podkaliski i częsty odwiedzacz tegoż miasteczka, przeciw chęci zbawienia mnie, na łamach prasy zaprotestowałem) czy "Jezus cię kocha" (a ja nie chcę być przez niego kochany) itp.
    Wniosek z tego, że ateizacja ruszyła z impetem i ma pokazać, że ateista to człowiek normalny i MORALNY.
    I uwierz mi gwer, że można być takim bez strachu przed karą boziową i przed piekłem.

    A Ty... Znowu walnąłeś jak chory w kubeł.
    Na stronach antyklerykalnych takich akcji nie potrzeba, bo tam wszyscy wiedzą o co chodzi.
    To tak, jakbyś na stronach religijnych i klerykalnych, dodatkowe ureligijnianie chciał czynić.
    Poza tym, aby dyskusja mogła istnieć potrzeba różnych poglądów i wymiany ich.
    Na tym Forum, ze względu na ogromną kulturę piszących (no z małymi wyjątkami) i ich zaangażowanie w czytanie moich tekstów - ukazujących ponurą, obrzydliwie zakłamaną i często kryminalną stronę instytucji zbawczej - sprawia, że dyskusja moja ze szlachetnymi miłośnikami instytucji tej i zatrudnionego w niej personelu, od dwóch lat trwa w najlepsze.
    Smuci mnie trochę fakt, że z dyskusji ze mną wycofały się dziesiątki osób i tak zastanawiam się.
    Czy moje argumenty przekonały ich i zawstydzeni swoją wiarą w prechistoryczne bajki oddali się refleksjom
    i wstydzą się do tego przyznać lub też wobec moich argumentów głupio im powielać i przytaczać watykańskie "mondrości".
    Możliwe też, że zwyciężyło w nich katollickie, BEZPODSTAWNE poczucie wyższości nad inaczej myślącymi
    i wyniośle zamilkli w myśl "mondrej" katollickiej zasady, że z "gupotom nie bendem dyskutować", a będącej wyrazem żałosnej, dziecięcej bezradności i braku kontrargumentów.
    qwer 07.10.2012 godz. 12:57
    Rychu Dlaczego nie prowadzisz tej swojej negatywnej katechizacji na stronach antyklerykalnych .Sam piszesz że cenisz racjonalistów czy fakty i mity ,tylko uwziąłeś się na słuchaczy Radia Merkury wśród których są ludzie o różnych poglądach ale nie czują potrzeby publiczne rozdrapywania swoich rozterek religijnych..Może po prostu potrzebujesz dobrej spowiedzi ze swego trochę pokręconego życia tylko brakuje ci odwagi ?Twoje pisanie to jest taka spowiedż z całego życia
    Rychu 07.10.2012 godz. 12:08
    No proszę... Jeszcze jeden nieradykalny obrońca nieradykalnej słusznej wiary.
    Czyli... Wtykanie nosa pod kołdrę i zajmowanie się ksienży damskimi dziurkami i macicami JEST W PORZO!
    Natomiast moja propozycja, aby w ramach równouprawnienia, ksienża zajęli się także dziurkami męskimi i ZDROWIEM MĘSKIEJ CZĘŚCI SWOJEJ TRZODY jest wyrażaniem radykalnych poglądów!?!?!?
    Zwłaszcza, że jak wspomniałem (za Newsweekiem) 30 % kontyngentu watykańskiego stacjonującego w Polsce, lubi męskie zadki i nie tylko.

    Żony ani żadnej innej kobiety nie mam. Na razie.Te prawie 60, które miałem i z którymi byłem, też były ANTY. (Zaraz pewnie jakiś "nieradykalny mendrzec" napisze, że moje obecnie nierozładowane napięcia seksualne, powodują antykościelne fobie i nienawiść). Ze względu na moje hobby i zawód jednocześnie poznaję SETKI ludzi i wyobraź sobie szanowny gwerze, że przez ostatnie ostatnie 10 lat poznałem chyba 4 (słownie: cztery) osoby wierzące.
    Z jednym dryblasem, wierzącym w katolickiego Bozię, przyjaźnie się już wiele lat, ale co oczywiste "urabiam" go, na normalnego i myślącego człowieka 21go wieku. On sam zaś, widząc "biznesowe" posunięcia i pazerność swego proboszcza, jest już Antyklerykałem, ale do budynku kościelnego jeszcze chodzi i tam klęka, na tacę nie dając, choć ja mu tłumaczę od lat, że jego Bozia jest wszędzie. Nawet w moim warsztacie.
    Ostatnio na wielkiej wystawie modelarskiej w Kaliszu, pierwszy zagadnięty modelarz, też okazał się zajadłym antyklerykałem i pozwolił sobie na kilka bluzgów pod adresem tej "szlachetnej i dobrej" instytucji.

    Jedyną więc większą grupą wierzących w tę instytucję, z którymi mogę pogadać i wymienić poglądy jsteście Wy drodzy odwiedzacze tego Forum i słuchacze RM.
    Zastanawiam się też, czemu los styka mnie z niewierzącymi antyklerykałami. Być może moja nieciekawa gęba przyciąga takie odrażające indywidua.
    Wnioskuję także, że piękno obrazków, pokazujących setki Matek Boskich, jak i samo NIEBANALNE PIĘKNO pań, w te Matki Boskie wierzących, przyciąga ludzi mądrych, dobrych, szlachetnych, o poglądach nieradykalnych i absolutnie tolerancyjnych, jak wszyscy moi męscy interlokutorzy tego forum.

    A wracając do męskich badań. Czy widziałeś drogi gwerze i czy wiesz, że ogromną furorę robiło zdjęcie, naszego przesympatycznego i kochanego przez ogromną większość Polaków, Prezydenta klęcżacego z rozdziawioną japą przed jakimś gościem w mundurze.
    Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie zdjęcie naszego prezydenta z opuszczonymi portkami i wypiętym gołym zadkiem w kierunku innego gościa, ale tym razem w sutannie???
    Takie zdjęcie zrobiłoby dużo, dużo większą furorę i zachęciłoby miliony mężczyzn do podobnych zachowań i profilaktyki wogóle.
    Mogłoby też być TWARZĄ w kampanii społecznej na rzecz zapobiegania chorobom prostaty i leczenia tejże.
    Mój apel:
    Szanowni kapłani! Zostawcie na jakiś czas damskie szparki w spokoju i zajmijcie się badaniem męskich szpar i otworów.
    Polscy "menszczyźni" powinni także, zająć się badaniem słuchu, gdyż puszczone we wczorajszym Radiu Yesterday "Love, love me too". w wykonaniu raczej "menskim" w jakimś poznańskim klubie, przeraziło nas bardziej niż rak prostaty.

    natalio... Wspomóż mnie, bo jesteś tu jedyną osobą wierzącą i jednocześnie trzeźwo myślącą, otwartą na dyskusję tudzież.
    qwer 06.10.2012 godz. 21:30
    Rychu Ciekawe czy twoja żona czy rodzina podzielają te twoje radykalne poglądy.Czy też traktują cię jako nieszkodliwego dziwaka,który zamyka się w pokoju wchodzi na stronę radia Merkury i wylewa swój jad antykościelny niezależnie od tematu.Żona pewnie zadowolona bo ma spokój i nikt nie marudzi a ty czujesz się anonimowym bohaterem
    Rychu 06.10.2012 godz. 10:16
    Należy jeszcze dodać, że przy zaangażowaniu ksienży w badania odtylne, profilaktyka męska stałaby się wreszcie realna i popularna, a faceci mogliby żyć zdrowiej i dłużej.
    Bo komu jak komu, ale polskiemu ksiendzu, jak i jego rozkazowi, polski chłop musiałby być posłuszny.
    Rychu 06.10.2012 godz. 09:48
    Święte Twoje słowa natalio.
    Polscy faceci kierowani przez pasterzy, od setek lat, okropnie lubią wtykać nosa w nie swoje sprawy.
    I tak Janek Sobieski pomógł Austriakom, za co ci - z wdzięczności - sto lat potem przyłączyli się do rozbiorów.
    Nasi mordowali powstańców na Haiti i w Hiszpanii, za co - z wdzięczności - Napoleon pozwolił utopić się księciu Pepi.
    Obecnie nasi walczą i mordują - od 10ciu lat - przy boku Amerykańców, za co ci - z wdzięczności - wcisnęli nam latający złom i każą polskim przygłupom stać w kolejkach po wizy.
    Polscy faceci od 20tu lat rządzą macicami kobiet, za co te - z wdzięczności - przyprawiają im rogi.
    I tak wielowiekowa głupota polskich faccetów ma się w najlepsze i wciąż rozwija.

    Ale wróćmy do zdrowia facetów.
    Po całodobowym przemyśleniu doszedłem do wniosku, że ten mój pomysł, aby ksienży zaangażować w leczenie facetów, nie jest zły.
    W końcu przy setkach specjalności jakimi wykazują się ksienża, jeszcze jedna, byłaby piękną perłą w koronie ksienżych umiejętności.
    Są ksienża bisnesmeni, doradcy, diabłolodzy, budowniczowie, bankierzy itp.
    W dziedzinie macierzyństwa, seksuologii, życia rodzinnego czy ginekologii KAŻDY z nich jest wybitnym specjalistą.
    W takim przypadku KSIONC – PROKTOLOG nikogo by nie zdziwił, a nawet byłby powodem do dumy.
    Zwłaszcza, że wg Newsweeka 30 % z nich to jest "nie tego" i najpewniej ZA DARMO i z wielką frajdą przeprowadzałoby takie badania.
    Ha, ha, ha...
    Czy wyobrażasz sobie jak po niedzielnej sumie, ogłupione kazaniem i oszołomione kadzidłem chłopy, pokornie
    i mając baranie miny, ustawiały by się w kolejce na plebanii z tyłkami do przeglądu???
    Po takim przeglądzie byliby niewątpliwie spokojniejsi i szczęśliwsi, a ich baby miałyby mniej sine twarze.
    Ksienża zaś, wzorem kaliskich seminarzystów (po seksaferze w 2005), przestali by chcieć pochwy Lony,
    a witali by męską część swojej trzody uprzejmym: "niech będzie pochylony".
    Co niniejszym zawarto na powyższym plakacie i panuje niewątpliwie na dziesiątkach parafii.
    Na razie jeszcze nieoficjalnie.

    Panie Tapek dzięki za wsparcie.
    Tapek 05.10.2012 godz. 11:33
    Ma pani racje natalio ale pan Rychu ma jeszcze wieksza. Gdyby księża z równą zajadłością z jaką zajmuja sie kobiecymi macicami zajeli sie prostatami, przynajmnie swoich wiernych byloby duzo wiecej zdrowych mezczyzn.
    znajac pregferencje seksualne ogromnej liczby księży, wielu takie badania czynilo by z przyjemnoscia.
    obok katechezy takie badania na parafiach bylybytakze szansą na dodatkowy zarobek.
    natalia 05.10.2012 godz. 11:08
    Ciekawe jest to, że to mężczyżni najlepiej wiedzą, co dla kobiety jest dobre. Że niby nie posiadamy rozumu, żeby wiedzieć co jest dobre, a co nie? Każdy człowiek ma przecież sumienie. To chyba nasze ciała i mamy prawo decydować, co z nimi zrobimy, prawda? Nie, w Polsce to politycy i duchowni nieustannie troszczą się, żebyśmy nie miały zbyt dużo wolności wyboru. Wkurza mnie to niemiłosiernie. Takie rzeczy jak miejsca w sejmie, równe traktowanie, wolność w działaniu powinny się kobietom po prostu należeć, a nie, że trzeba o wszystko walczyć i z entuzjazmem przyjąć ochłapy, które nam się rzuca.

    Skoro Kościół tak bardzo przejmuje się kobiecą macicą, to może powinien zająć się jeszcze promowaniem badań profilaktycznych?

    Zaraz pewnie pojawi się tekst o feministkach i oklepany żart, że feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę na trzecie piętro. Wielu, naprawdę wielu mężczyzn nie rozumie terminu 'równouprawnienie', bo ogranicza się tylko do prac fizycznych (typu, żeby kobiety jak są takie mądre i do przodu poszły pracować w kopalni). Mało który myśli o tym, że chodzi o więcej kobiet w polityce, o równe traktowania w pracy w kwestii stanowisk i wynagrodzeń, o to, że jeśli kobieta chce pracować jako kierowca tira, górnik, uprawiać pole czy pracować na budowie i jeśli ma do tego predyspozycje, to nikt nie ma prawa jej tego zabronić.
    Kiedyś słyszałam w tramwaju, że facet nie ustąpi miejsca kobiecie, bo jest przecież równouprawnienie i ona może stać, a on siedzieć. Zaskakujące, że 'równouprawnienie' pojawia się u mężczyzn tylko w takich sytuacjach. Ewentualnie jeszcze przy okazji wyśmiewania feministek.

    I takim oto sposobem dotarliśmy od zdrowia mężczyzn do tematu kobiet. Tradycyjnie już z jednego tematu do drugiego.
    Rychu 05.10.2012 godz. 10:22
    Tak sobie myślę natalio, czy w naszym polsko- katolicko-macho-patriarchalnym systemie, wogóle można oczekiwać na męskiego głosu w męskiej sprawie.
    Poza tym, czy faceci którzy darzą kobiety niechęcią, na pewno są mężczyznami?
    Zauważ też, że od 20tu lat ci Prawdziwi Polacy i Mężczyźni zajmują się głównie sprawami kobiet, a własciwie ich macic, zaś najlepszymi znawcami kobiet, kobiecości, kobiecych spraw i seksu, są teoretycznie bezżenni faceci w sukienkach i ich wielbiciele. Czyli cała Prawa Strona Prawdziwej Polski.

    Wielbiciele sukienkowych, od najwyższych władz poczynając, a na najmniejszych samorządach kończąc, mają ogromną wprawę w lizaniu ksienżych zadków, więc gdyby teraz ksienża, w rewanżu, zajęli się oficjalnie (po cichu robią to już od dawna) wtykaniem palców w tyłki swoich wielbicieli (czyli BADANIAMI PROSTATY),
    to duża część Prawdziwych Polaków CHĘTNIEJ poddawałaby się kontroli, byłaby zdrowsza i zajęła się zdrowiem mężczyzn, a nie macicami kobiet.

    Właśnie zeżarłem przepyszną sałatkę z tunczyka z chilli, zagryzając to kromką chleba sojowego. Pycha.
    Dobrego dnia.
    natalia 05.10.2012 godz. 10:16
    Cieszę się Rychu, że zdrowie Ci dopisuje.
    Mniej jednak zastanawia (już pomijając niezdrowy styl życia, który nierzadko prowadzą), dlaczego mężczyźni tak bardzo unikają wizyty u lekarza. Ja nie rozumiem, jak można nie chcieć mieć pewności, że wszystko z organizmem jest ok. Gdy mnie dopada jakaś choroba czy niepokojące dolegliwości, wolę dla pewności iść do lekarza (nawet i zapłacić prywatnie), nawet gdy bardzo mi się nie chce czy jakoś niespecjalnie mam czas. Dlaczego? Bo nie chce mieć wyrzutów sumienia, że przez własne lenistwo doprowadziłam do rozwinięcia się choroby (zwłaszcza jakiejś poważnej typu nowotwory).
    A jeśli chodzi o sposób, w jaki badana jest prostata, no cóż, kobiece badania do specjalnie przyjemnych również nie należą, ale uważam, że trzeba wyjść z założenia, że jest to tylko kwadrans wstydu/skrępowania/zażenowania przy badaniu i ma się spokój na co najmniej rok. Czymże jest kwadrans badania lub godzina wizyty u lekarza w stosunku do całego roku? Ułamek procenta naszego całego czasu.
    Dlatego drażni mnie strasznie, gdy słyszę, że ktoś (czy kobieta czy mężczyzna) mówi, że w ciągu roku nie znajdzie godziny na wizytę u lekarza. Rok to przecież całe 8760 godzin. I twierdzenie, że nie ma się czasu na zadbanie o własne zdrowie, to kiepski argument. Pozdrawiam
    Rychu 05.10.2012 godz. 09:37
    Już pędzę natalio z odsieczą.
    Nie wiem jak inni, ale ja o zdrowie dbam. Mięcha ssaków nie żrę od wielu lat, kartofelków, masła i margaryny także.
    Dużo spożywam jogurtów, maślanek, warzyw, owoców i gotowanych roślin bąkopędnych.
    Do tego ryby (łososie, tuńczyki), raz, dwa razy w miesiącu troszkę piersi z kurczaka, kalmary, małże, ośmiornice i krewetki.
    Samo zdrowie. Rano kawa i bardzo skromna przgryzka zwana dumnie śniadaniem.
    Cały dzień herbatki, jakiś owoc lub kilka sezamków. Wieczorem po przyjęciu 200 mrożonej żubrówki
    z Muszynianką lub kilku piw (ostatnio zakochałem się w Magnus - śliwkowe i Książęce ciemne pyyyyyyyyyyyyycha!!! Polecam), następuje obiado-kolacja.
    Tak żyjąc, w wieku 54 lat miałem wyniki 20to latka. Przed wakacjami kupiłem sobie jeszcze sztangielki, ławeczkę skośną i ćwiczę w domu. W firmie od zawsze byłą sztanga i wyciąg.
    Dużo jeżdżę na rowerze, ale nie tradycyjnym (badania wielu ośrodków wykazały, że tradycyjne siodełko jest dla facetów po 40ce niezdrowe i podrażnia gruczoł prostaty) więc prostata mi na razie nie dokucza i leję jak z cebra.
    Choć szczerze przyznam, że te badania, czyli palec obcego faceta w moim zadku, nie wzbudzają zbytniego entuzjazmu.
    Mimo 60ki nie mam krzaczastych brwi, kłaki z nosa i uszu mi nie wyłażą (jak np. Prezesowi), zęby mam zadbane i prawie wszystkie (dwa straciłem w wojsku z powodu niemożności kontynuowania leczenia na unitarce).
    Sylwetkę mam szczupłą, prostą i dość muskularną. Karoserię czyli skórę zadbanego 40to latka.
    Wiosną pokazałem mojemu 8mioletniemu synkowi jak powinno się stawać na rękach.
    Jak mówię czasem różnym ludziom ile mam lat, to widzę opadające kopary czyli szczęki.
    Często marzę o tym, aby przestać pić. Ale zaraz mówię sobie: Czym byłoby życie bez marzeń?
    Poza tym wiatry u mnie pomyślne i stolec palce lizać. Pozdrawiam.
    emeryt 04.10.2012 godz. 14:10
    Była taka akcja w Mosinie i co nie dla wszystkich.Magistrat zapisy prowadził lista zamknięta dwa tygodnie przed badaniami.
    Kpina od badania jest lekarz rodziny ,a nie Magistrat.
    Ale lekarz nie jest zinteresowany skierowaniem na badnia ,dlaczego ? bo to kosztuję.
    O problemie poinformowałem NFZ ,mam lekarza zmienić.
    Fajnie jedna obłuda.
    natalia 04.10.2012 godz. 13:59
    Ciekawe, że na wiele przeróżnych tematów to właśnie mężczyźni niezwykle gorąco udzielają się w dyskusji na tutejszym forum, a w temacie, który ich dotyczy, nikt na forum głosu nie zabiera. Dyskusje o religii, o polityce, o światopoglądzie w ogóle, to i owszem, ale o własnym zdrowiu na razie cisza. Szkoda.