To już pewne - w centrum powstaną nowe tężnie
Jak wyjaśniał prokurator Piotr Miniecki z Prokuratury Rejonowej w Kaliszu, w tym gronie jest m.in. Daria J., zatrudniona jako nauczycielka wspomagająca. Zdaniem prokuratury kobieta nie wykonywała pracy, za którą dostała łącznie prawie 15,5 tys. zł wynagrodzenia i prawie półtora tysiąca z pracowniczego funduszu świadczeń socjalnych.
W przypadku jednej z oskarżonych osoba ta w ogóle nie wykonywała pracy, więc jej zatrudnienie było niejako fikcyjne. Co do innych osób chodzi o wypłatę nienależnych ekwiwalentów z tytułu rozwiązania stosunku pracy, przy wykorzystaniu mechanizmów wprowadzenia w błąd miasta Kalisza i nienależnej odprawy z tytułu zaległego urlopu, który nie przysługiwał
- mówi prokurator Piotr Miniecki.
Łączna kwota wyłudzenia to ponad 65 tys. zł. Oskarżonych nie było sądzie, ale nie przyznają się do winy. Wyjaśnienia chcą złożyć na koniec postępowania sądowego.
Sprawa wyszła na jaw po kontroli Urzędu Miasta. Wcześniej dochodziły sygnały o zakładanych podsłuchach. Według prokuratury za pomocą zainstalowanego w szkole monitoringu podsłuchiwano dwunastu pracowników. W związku ze sprawą była dyrektorka Monika K. wytoczyła proces o zniesławienie wiceprezydentowi Kalisza Grzegorzowi Kulawinkowi oraz naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Ewelinie Dudek.