Do Poznania przyjechali z różnych zakątków Polski, a maturę pisali w tymczasowo ustawionych halach namiotowych. Wśród nich byli uczniowie z Wrocławia, Bydgoszczy czy Pomorza.
Tutaj trzeba było bardzo wcześnie być, bo my już o szóstej byliśmy. Sala bardzo duża, ale nie były złe warunki jak na tyle osób. Nie było żadnych szans, żeby ściągnąć cokolwiek, bo nauczyciele byli niczym pluton egzekucyjny
– mówił uczeń.
W ramach Szkoły w Chmurze uczniowie uczą się we własnym tempie za pomocą platformy online. Realizują podstawę programową bez tradycyjnych lekcji i ocen.
Dyrektor placówki Kamil Stachowiak mówi, że na miejsce egzaminów z kontrolą przyjechali przedstawiciele Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. "Powiedzieli, że jest lepiej niż w nie jednej szkole" - twierdzi Stachowiak.
Ciężko znaleźć miejsce w Polsce, gdzie można na raz zmieścić tylu uczniów, a po drugie miejsce, które spełnia wymogi egzaminacyjne. To nie może być zwykła hala. Jest mnóstwo przepisów, których musimy przestrzegać i stwierdziliśmy, że skoro w Warszawie stadion Legii, to dlaczego nie w Poznaniu stadion Lecha?
– dodaje dyrektor.
Uczniowie Szkoły w Chmurze piszą matury także w Warszawie i Kutnie. Wokół poznańskiego stadionu wprowadzono dodatkowe ograniczenia dla kierowców.
Część rodziców zostawiła samochody na zakazie. Do godziny 13 straż miejska odholowała 11 samochodów.