Sanepid sprawdza, czy doszło do zatrucia. Na razie zamknął stołówkę ośrodka. Jak powiedziała naszej reporterce rzeczniczka konińskiej Stacji Aleksandra Stacherska, inspektorzy natrafili w jadłodajni na ślady gryzoni.
Pacjenci mają od 13 do 19 lat. Wszyscy narzekali na bóle brzucha, wymiotowali i mieli biegunkę - powiedział naszej reporterce ordynator oddziału zakaźnego - Zbigniew Pęczak. Potrzebowali nawodnienia i uzupełnienia elektrolitów.
Do szpitala trafiła grupa z Kalisza i okolic oraz z Poznania. Jest też grupa Amerykanów i Czechów. W grupie tych, którzy poprzedniej nocy znaleźli się w szpitalu, jest między innymi Marika z Poznania. Dziewczyna - jak mówi - czuje się już dobrze. W Półwiosku Starym była na obozie językowym. "Zjedliśmy żurek, a na kolację fasolkę po bretońsku i później się zaczęło. Najpierw źle się poczuła koleżanka ze Stanów, rozbolał ją brzuch, wymiotowała, za chwilę było nas więcej" - opowiada.
Sanepid zamknął stołówkę w ośrodku. Kontrolujący ją pracownicy stacji znaleźli ślady gryzoni. Właścicielka ośrodka Wioletta Zaborowska podkreśla, że przyjmuje kolonistów od kilkunastu lat i nikt nigdy nie narzekał. Wyniki badań znane będą za kilka dni. W ośrodku na dwóch obozach wypoczywało w sumie 75 osób. Wśród hospitalizowanych są Polacy, Czesi i Amerykanie. Ci, którzy pozostali na miejscu, w związku z zamknięciem stołówki, są żywieni poza ośrodkiem.