W obozie w Chełmnie uczyli się jak skutecznie i szybko zabijać. Zginęli tam Żydzi, Rosjanie, Czesi i Polacy. Co roku na terenie byłego obozu spotykają się samorządowcy, duchowni, przedstawiciele władz państwowych i rodziny zamordowanych. Pani Joanna Bystrzycka- Gałas przyjeżdża do Chełmna co roku. Zawsze przywozi znicze i kwiaty. To bardzo ważne miejsce dla mojej rodziny - mówi. - Mój ociec został tu zamordowany, kiedy miałam cztery lata - dodaje.
Szacuje się, że w Chełmnie nad Nerem zginęło ponad 200 tys. ludzi, głównie Żydów z Kraju Warty i z łódzkiego getta. - Cały czas prowadzimy badania i staramy się przybliżyć tragiczną historię - mówi muzealnik Piotr Wąsowicz, który opiekuje się tym miejscem. Obóz działał w Chełmnie nad Nerem od jesieni 1941 roku do wiosny 1943, oraz na krótko w 1944 roku. Ponad 20 lat temu powstało tam muzeum.