Na lodzie i do ZOO. Aktywna niedziela dla wielu poznaniaków
Biegaczy na poznańskiej Malcie witał św. Mikołaj. On też wypuszczał ich na starcie.
Startujemy biegaczy. Jestem też z biegaczami na rozgrzewce. Przybijają mi piątki
- mówił św. Mikołaj.
- Kończymy z przyjaciółmi rok na biegowo, zawsze w jakimś ciekawym przebraniu robimy to, żeby satysfakcja była z tego. Taką tradycję zrobiliśmy ze znajomymi. Jest to dla nas jakaś mała przyjemność.
- W sumie jest to mój drugi Bieg Sylwestrowy. Pierwszy był w Lesznie, ale to 15 lat temu. Kończymy rok na biegowo, ale w sumie cały rok biegamy.
- Żeby dobrze zakończyć ten rok i dobrze wejść w nowy, dlatego jest właśnie ten bieg.
- mówili uczestnicy.
Biegacze mogli wybrać jeden z dwóch dystansów - jedno lub dwa okrążenia wokół jeziora Maltańskiego. Większość zawodników zdecydowała się na dłuższą trasę. - Dla wielu biegaczy w Poznaniu udział w Biegu Sylwestrowym to już tradycja - mówi organizator imprezy, prezes Wielkopolskiego Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej Dariusz Gorczyński.
To jest najstarsza impreza biegowa w Wielkopolsce i najstarszy Bieg Sylwestrowy w Polsce razem z Trzebnicą. Jest tradycją, że bieg odbywa się zawsze między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Przypada w różne dni, czasem w drugi dzień świąt, czasami w samego Sylwestra, ale nie mniej jest to takie radosne przejście ze starego w nowy rok.
- tłumaczył organizator.
Na mecie na biegaczy czekały okolicznościowe medale, a dla najlepszych nagrody. Zwycięzcą biegu okazał się Jakub Gorzelańczyk. Dla jednego z faworytów było to już trzecie z rzędu zwycięstwo w tej imprezie. Na dystansie dwóch okrążeń wokół jeziora zdecydowanie wyprzedził najgroźniejszych rywali. Więcej emocji przyniósł finisz o połowę krótszego - tzw. biegu popularnego, w którym najszybszy okazał się Norbert Zodrow z Chodzieży.
Na wyniki takie życiowe jeszcze dużo czasu. Dzisiaj była forma bardziej zabawy i rywalizacji, co bardzo lubię, więc jestem z tego zadowolony. Do trzeciego kilometra wiatr wiał w twarz i trochę przeszkadzał, ale na drugiej stronie jeziora wiał bardzo przyjemnie w plecy, więc jestem z tego zadowolony.
- powiedział Zodrow.