Jak powiedział reporterowi Radia Poznań, korzystał z drona do nagrania z góry okolic ulicy Bukowskiej, gdzie mieści się jednostka wojskowa.
Jak już skończyłem robić materiał, podjechał biały Volkswagen Transporter na bombach, jak to się mówi i wysiedli z niego panowie w czarnych kominiarkach z długą bronią. To była grupa realizacyjna policji. Wszystko bardzo miło. A po paru minutach pojawił się też wóz Żandarmerii Wojskowej
- opowiada Paweł Matysiak.
Dziennikarz przeszedł szczegółową kontrolę. Musiał także pokazać nagrania z drona. Czynności zakończyły się bez żadnych konsekwencji. Policjanci tłumaczyli swoje działania obecną sytuacją geopolityczną.
Paweł Matysiak podkreśla, że stosował się do nowych przepisów zakazujących robienia zdjęć obiektów o strategicznym znaczeniu i nie nagrywał bazy wojskowej.