Poznań musi się więc jeszcze mocniej zadłużyć. Dług w tym roku zbliży się do niebezpiecznego poziomu 55,7% i wyniesie 1,9 mld zł. To może być taniec na Titanicu. Według prognoz finansowych, po 2012 roku Poznań czekają baaardzo chude lata. Przede wszystkim nie będzie pieniędzy na nowe inwestycje. Dla porównania - dziś jest to 1 mld złotych. W 2014 niecałe 400 milionów.
Na czym władze Poznania powinny się więc skupić? Na co wydawać pieniądze? Co jest ważniejsze - drogi, komunikacja, oświata, sport czy kultura? Co w Poznaniu powinno powstać, a z czym można poczekać?I przede wszystkim na czym Poznań powinien oszczędzać? Jakie wydatki ciąć? Z jakich inwestycji rezygnować? Na jakie inwestycje Poznań wyda w tym roku najwięcej pieniędzy zapytaliśmy skarbnika miasta - Barbarę Sajnaj.
Budżet miasta to nie worek bez dna - zwraca uwagę prezydent Ryszard Grobelny i wyjaśnia z jakich planów trzeba było zrezygnować, a które zmienić. Radni Poznania już zgłaszają swoje poprawki. Propozycje Antoniego Szczucińskiego z lewicy i Grzegorza Ganowicza z Platformy Obywatelskiej są całkiem podobne.
Od lat do współrządzenia miastem garną się organizacje pozarządowe. Trzeba uczciwie powiedzieć, że właśnie one często lepiej widzą problemy mieszkańców, szybciej reagują i przede wszystkim są tańsze w działaniu niż urzędnicy. A jednak na ich inicjatywy miasto bywa "głuche jak pień". Dlaczego?
Mimo dużych ambicji, Poznań musi już zacząć szukać oszczędności. Nie będzie podwyżek dla urzędników, planowana jest restrukturyzacja administracji miejskiej.
Plany miasta są dobre - mówi o projekcie budżetu Wojciech Majchrzycki, były radny i przewodniczący komisji finansów rady miasta. Przedsiębiorca i ekonomista jest większym optymistą jeśli chodzi o przyszłość finansową miasta niż sam prezydent.