Wybory w Pile - inaczej!
To była już piąta wyprawa Przemka - dwa razy dłuższa niż ostatnia. Niepełnosprawny wolontariusz zadedykował ją wszystkim, którzy zmagają się z chorobą.
Wyjeżdżając z Poznania Przemek Kowalik był pełen nadziei, że uda mu się dotrzeć do celu wyprawy, choć po drodze jego wóz techniczny miał wypadek i zespół, który wspierał Przemka, musiał czekać na nowy. W sms-ie wysłanym z Wyspy Mgieł Przemek napisał "Nadzieja nie umiera, marzenia są jak krew". To była najdłuższa wyprawa Polaka, który ponad dwa tysiące kilometrów pokonał na wózku.