NA ANTENIE: Mała czarna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Najpierw tramwaje, potem samochody?

Publikacja: 07.01.2013 g.12:02  Aktualizacja: 07.01.2013 g.22:33
Poznań
Co zrobić, aby autobusy i tramwaje w Poznaniu przyspieszyły? Czy pojazdy komunikacji publicznej powinny mieć na skrzyżowaniach bezwzględny priorytet? Nawet kosztem kierowców i większych korków dla zwykłych aut? Czy to prawda, że poznańskie tramwaje i autobusy bardziej stoją niż jadą?
Tramwaje na ul. Roosevelta - Magda Konieczna
/ Fot. Magda Konieczna

Spis treści:

    Od nowego roku za bilety komunikacji miejskiej w Poznaniu trzeba płacić więcej. Pasażerowie narzekają na cenę i jakość. Ta ich zdaniem z miesiąca na miesiąc jest coraz gorsza - tramwaje spóźniają się, jeżdżą stadami, autobusy stoją w korkach i przede wszystkim: jest mnóstwo objazdów/zmian tras spowodowanych remontami.

    Bardzo często autobusy i tramwaje jeżdżą stadami. Na przystanki jednocześnie podjeżdżają dwa, trzy tramwaje lub autobusy tej samej linii, a później długo nic nie jedzie. Czy tak musi być? Taki problem był w Poznaniu "za komuny". Potem wprowadzono sensowne zmiany i ten problem wyeliminowano. Teraz stada tramwajów powracają, a pasażerowie klną...

    Przez wiele lat Poznań chwalono uznając, że ma najlepszą komunikację miejską, spośród dużych polskich miast. Wcześnie rozpoczęto modernizację taboru - długo mieliśmy najnowszą flotę autobusów w kraju. Poznań, szybciej niż inne miasta, zaczął kupować nowoczesne tramwaje, częściowo lub całkowicie niskopodłogowe. Łatwiej do nich wsiadać osobom "skazanym" na jazdę komunikacją miejską - np. dzieciom i młodzieży, a przede wszystkim osobom starszym, które już nie mogą prowadzić samochodu.

    Chwalono także organizację ruchu tramwajów i przemyślany rozkład jazdy. Jeszcze kilka lat temu tramwaje podjeżdżały na przystanki co 10 minut. Pasażer dojeżdżający do szkoły lub pracy mógł przyjść na przystanek wiedząc, że jego tramwaj pojawi się o 8.00, 8.10, 8.20, 8.30, itd. Nawet jeśli tramwaj wypadł lub pasażer nie przyszedł punktualnie - nie było problemu - kolejny tramwaj przyjeżdżał za 10 minut. Teraz tramwaje kursują co 15 minut i to tylko w tzw. szczycie komunikacyjnym. I niestety bardzo często spóźniają się lub w ogóle wypadają z rozkładu.

    Podobnie jest z autobusami. Z powodu korków trudno liczyć na punktualne pojawienie się autobusu na przystanku. Ale miasto niewiele robi, żeby autobusy łatwiej przebijały się przez miasto. Po wielu latach zapewnień, że komunikacja miejska ma pierwszeństwo wobec samochodów, wytyczono w dwóch miejscach buspasy. Okazało się, że się sprawdzają i np. na Ławicę autobusem z dworca dojeżdża się dużo szybciej. (Pod warunkiem, że kierowcy samochodów nie ignorują przepisów i nie jeżdżą buspasem). Czy w Poznaniu będą kolejne buspasy?

    Czy rozkład jazdy jest dobrze ułożony? Dlaczego autobusy o podobnych trasach (których część się pokrywa) przyjeżdżają na przystanki o tej samej godzinie, a później nic nie jedzie (przykład autobusy 45 i 63)? Czy trasy autobusów i tramwajów są wytyczone sensownie? Czy można coś zrobić, aby komunikacja miejska w Poznaniu była lepsza? Czy gdyby tramwaje i autobusy jeździły szybciej, pewniej i sprawniej to więcej pasażerów korzystałoby z usług MPK? Może oznaczałoby to większe zyski ze sprzedaży biletów?

    Czy dziś komunikacja miejska w Poznaniu ma jakikolwiek priorytet? Czy na skrzyżowaniach dostaje wcześniej "zielone" światło? Rafał Kupś z Zarządu Transportu Miejskiego zapewnia, że tak, ale pasażerowie mają inne zdanie. Mieszkańcy Rataj zwracają np. uwagę, że przejazd od Ronda Starołęka do skrzyżowania Hetmańska/Głogowska trwa dzisiaj dłużej niż 15 lat temu! A przecież w obszarze technologii, komputerów, sterowania ruchem zaszedł w tym czasie wielki postęp! Według danych podawanych przez Stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania obecnie autobusy i tramwaje jeżdżą wolniej niż np. 10 lat temu. Czy to prawda?

    Czy komunikacja miejska jest w Poznaniu uprzywilejowana? Poznańscy radni Platformy Obywatelskiej w połowie stycznia zamierzają zorganizować spotkania przy okrągłym stole - w sprawie działania komunikacji miejskiej w Poznaniu. Czemu mają służyć wyjaśnił nam Marek Sternalski, przewodniczący klubu radnych PO. Co ciekawe właśnie radni PO poparli pod koniec roku projekt podwyżki cen biletów, który wszedł w życie 1 stycznia.

    Jak radni oceniają komunikację miejską? Czy korzystają z niej? Może decydując o dotacjach dla MPK czy podwyżkach cen biletów myślą, że po mieście jeżdżą tylko nowoczesne tramwaje Tramino i Combino, a przejazd jest bezkolizyjny jak na trasie PST? Zapraszamy do dyskusji o stanie poznańskiej komunikacji miejskiej. Czy można coś zrobić, żeby było lepiej? A może lepiej już było i nie ma powrotu do dobrych rozwiązań, bo są za drogie?

    Naszym gościem w programie "W środku dnia" był Jerzy Babiak, były dyrektor  MPK, specjalistą w dziedzinie transportu miejskiego. Skrót audycji - do odsłuchania poniżej.

    Brak zainstalowanej wtyczki Flash
    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 16
    Jan 13.01.2013 godz. 15:10
    A kiedy komunikacja miejska w Poznaniu wzorem Berlina zostanie wyposażona w GPSy z komputerowym systemem zarządzania niepunktualnym taborem, aby JEDEN DYSPOZYTOR RUCHU mógł nadzorować cały ten bałagan? Podobno mamy 2013 rok!
    webek 08.01.2013 godz. 08:52
    Nikt nie zadaje sobie pytanie ile kosztuje w Poznaniu przejazd jednego, dwóch przystanków. I że takie 'dojazdy' na krótkich odcinkach (podjadę będę szybciej - podjadę bo akurat jedzie autobus na trasie którą pokonuję) są częstsze niż podróżowanie od pętli początkowej do pętli końcowej. W obecnej sytuacji NIKT gdy nie musi takiej odległości 'spontanicznie' nie przejedzie.

    Najtańszy bilet kosztuje 2,8 PLN. Dochodzi do absurdów gdy cena 15min przejazdu MPK kosztuje prawie 1 USD czy jak kto woli więcej niż bochenek chleba. Przejazd typowych załóżmy 6 przystanków to średnio 10min czekania na autobus/tramwaj i 15min jazdy (w praktyce 20 ale załóżmy 15). Pieszo szedłbym 45min. Zatem czy dla 20min "oszczędności" warto zapłacić 2,8 PLN? Oczywiście że nie.
    Żegnaj MPK...
    Władek 07.01.2013 godz. 18:26
    Stefanie - nic konstruktywnego nie wniosłeś do dyskusji!!

    Pan Babiak nie musi się znać na szczegółach, ale mówił o rzeczach, które technicznie są możliwe do wdrożenia.
    I fakt, w wielu zachodnich miastach zaawansowane sterowanie ruchem działa dłużej, niż 25 lat.
    Zresztą u nas też kiedyś była, jak na owe czasy nowoczesna, tzw. zielona fala - do tego wyświetlacze sugerowanej prędkości, by dojechać na skrzyżowanie, gdy wyświetla się zielone. Takie rozwiązania w naszym kraju były jakieś 15-20 lat temu, a może i nawet wcześniej.
    Obecnie sygnalizacja działa z tzw. domyślnym czerwonym dla wszystkich i w momencie, gdy się zatrzymasz na czerwonym, robi się zielone.
    Niektórzy kierowcy jeżdżą na czuja i nie zwalniają, bo wychodzą z założenia, że jak dojadą w określone miejsce, to zrobi się akurat zielone dla nich. A gdy nie zrobi się, to albo przejadą na czerwonym, albo będą gwałtownie hamować.
    Stefan 07.01.2013 godz. 15:55
    Pan Babiak nie ma pojęcia o sposobie nadawania priorytetów dla pojazdów transportu zbiorowego, a już opowiadanie bzdur, że priorytet działający na podstawie informacji z pojazdów o opóźnieniu lub przyspieszeniu działa "na zachodzie" od 25 lat jest wciskanie kitu mieszkańcom, nie wiem w jakim celu. I jeszcze mówi, że "zjadł zęby" na transporcie i opowiada mrzonki, że pojazdy MPK są przystosowane do nowoczesnego priorytetu. Aha, i jeszcze, że tylko wystarczy "uzgodnić" protokół komunikacji ze sterownikami. Nic tylko leżeć i kwiczeć ze śmiechu. Brawo.
    premie i kontrole 07.01.2013 godz. 14:04
    O tym, czy jest dobrze, czy nie, powinna decydować sprzedaż usługi, czyli biletów. Każdy miesiąc z mniejszą sprzedażą biletów w porównaniu do "rok wcześniej" powinien na szefów ZTM powinien skutkować utratą premii.
    Za skrócenie czasu przejazdu pojazdów natomiast powinna być przyznawana premia.

    Ponadto dotacja miasta powinna być proporcjonalna do ilości sprzedanych biletów.

    Dodatkowo kontrole biletów powinny skutkować zwiększeniem sprzedaży, a nie przychodami (dlatego warto się zastanowić nad obniżeniem wysokości kar przy zwiększeniu ilości kontroli, a kontrolerzy powinni być rozliczani z ilości sprawdzonych pasażerów (do rozliczenia ilości powinny służyć skanery - wynagradzanie prowizyjne od wystawionych mandatów jest nieskuteczne)
    Jurek 07.01.2013 godz. 14:01
    Bardzo często to powtarzam, gdyby większość z tych urzędników, którzy twierdzą że tego się nie da, to nie jest możliwe itp. poszła do pracy do prywatnej firmy, bardzo szybko nauczyliby się robić rzeczy "niemożliwe" i to w bardzo szybki i logiczny sposób - i nie mam tutaj na myśli obozów pracy tylko normalnie funkcjonujące firmy. Ale być może dlatego nie nadają się do prywatnych firm i niestety tylko przejadają nasze pieniądze i wszystkie normalne rzeczy dla nas, dla nich są niemożliwe...
    Jar 07.01.2013 godz. 13:43
    Smutne jest to, że dla Pana Kupsia nie jest żle - priorytet jest. Słychać w jego wypowiedziach kompletny brak entuzjamu aby walczyć o komfort pasażerów. Ważne, że stanowisko jest i się nie narażać władzy.
    Szymon 07.01.2013 godz. 13:32
    Są koszty. Ale jeśli poniesione koszty szybko się zwrócą, to warto to zrobić.
    Tylko że o tych inwestycjach muszą decydować fachowcy... a jak słyszeliśmy w audycji - niektóre rozwiązania przygotowane nie zostały wdrożone ze względów politycznych. A inne (jak chociażby buspasy na Bukowskiej) pod presją mediów zostały szybko wdrożone, mimo iż działający na Bukowskiej jakieś 10 lat temu układ z bezkolizyjnym wyjazdem autobusów z przystanków był wydajny i nie generował takich korków, jak obecnie.
    Tomek 07.01.2013 godz. 13:25
    Szymon - to jeszcze trzeba wyposazyc sterownki i przygotowac infrastruture.
    A to raczej nie sa male koszty.
    Oczywicie, ze wszystko mozna zrobic.
    Szymon 07.01.2013 godz. 13:20
    Tomek - chcieć, to móc!!
    Skoro jest kilkadziesiąt autobusów, to już wystarczy do obsługi kilku linii w nowym systemie.

    Ale to, co gość audycji powiedział - przekłada się bezpośrednio na oszczędności!
    Skrócenie czasu przejazdu o 10% sprawia, że do obsługi może być 10% pojazdów mniej, czyli komunikacja może być o 10% tańsza (czyli o więcej, niż koszt ostatniej podwyżki biletów), lub za tą samą cenę mogłaby być większa częstotliwość, co też by miało wpływ na zwiększenie ilości pasażerów.
    A gość audycji wspominał o "zapasie czasowym" na poziomie 30%.

    To, co zyskaliśmy 20 lat temu reformując rewolucyjnie komunikację miejską - obecnie utraciliśmy, bo nie słuchamy fachowców, tylko populistycznych głosów. Na prawdę - tramwaj z każdej pętli nie musi jeździć na każdą pętlę. Wystarczyłoby gdyby na każdą pętlę jeździła 1-2 linie z większą częstotliwością. Można by zrobić wyjątek dla PST w postaci 3 linii. W Poznaniu jest 14 pętli, więc minimalna ilość linii tramwajowych, to 7, optymalna ilość linii, tramwajowych, to 10. Do tego nacisk na skrócenie czasu przejazdu tramwajów i zwiększenie ich częstotliwości (na niektórych liniach nawet do cyklu 5min). To da efekt.
    Szymon 07.01.2013 godz. 13:02
    Każde 100 osób w tramwajach - to w godzinach szczytu 1 tramwaj, ale po godzinach szczytu 5-10 tramwajów.

    Kiedyś Poznań, który był liderem komunikacji miejskiej w Polsce, i wzorem dla innych miast, może teraz się wzorować na innych, w szczególności na Warszawie, gdzie w pojazdach jest montowana świetna wizualizacja z dużymi monitorami, gdzie na przystankach pojawiają się informacje, za ile minut przyjedzie tramwaj, gdzie w godzinach międzyszczytowych można było kupić tańszy bilet (teraz chyba już nie ma tej opcji), gdzie za bilet w biletomacie można zapłacić kartą zbliżeniową, gdzie torowiska tramwajowe zazwyczaj są wydzielone, a linie tramwajowe często krzyżują się pod kątem prostym bez rozjazdów - czyli możliwa tylko jazda na wprost, co przyspiesza przejazd, upraszcza schemat komunikacji, a co za tym idzie - przesiadki.

    Poza tym w niektórych miastach Europy Zachodniej bilety są tańsze, niż w Poznaniu (przy dużo bardziej rozwiniętej komunikacji miejskiej)
    Tomek 07.01.2013 godz. 13:00
    Wszystko pieknie odnosnie prirytetow w Zurichu.. I ze niby mozna to "od reki" wprowadzic w Poznaniu. NIE MOZNA!!!
    To, ze kilkadziesiat autobusw czy tramwajow jest wyposazonych w komputery pokladowe to nic nie daje.
    Nie ma takiej infrastruktury. Nie ma komunikacji miedzy pojazdem a sterownikiem chociazby. A to musi byc jesli chcemy wprowadzac takie priorytety, o ktorych mowil gosc radia.
    Szymon 07.01.2013 godz. 12:51
    Poza tym dla pasażera (co także podkreślają słuchacze dzwoniący do studia), liczy się komfort jazdy (czyli konieczność zapewnienia 100% klimatyzowanych pojazdów) ale przede wszystkim czas jazdy. I niestety czas jazdy się nie skraca... a jedynym rozwiązaniem jest zwalnianie ruchu samochodowego.

    Swoją drogą - w końcu Radio Merkury zaprosiło gościa, który mówi z sensem, zna się na tym, co mówi i nie wygłasza populistycznych postulatów, jakie w ostatnich latach dominują w mediach.
    Brawo!!
    Stef 07.01.2013 godz. 12:43
    Radni i prezydent są w kwestii komunikacji miejskiej beznadziejni. Nie rozumieją, że im więcej ludzi w tramwajach tym łatwiej się jeździ samochodem! Każde 100 osób w tramwaju to jakieś 80 samochodów mniej! Każdy kto jeździ po mieście - wie o co chodzi?
    Szymon 07.01.2013 godz. 12:42
    Nieprawidłowe liczenie - jeśli tramwaj mieści 180 osób, to musimy założyć, że samochód mieści 5 osób.
    Ostatnio siedząc w jednym z barów - na ul. Gwarnej obserwowałem sobie i liczyłem ilość pasażerów w przejeżdżających tramwajach. (w godz. ok. 19;30-20:00, czyli już po szczycie komunikacyjnym). W każdym z tramwajów jechało od 10 do 30 osób.

    Gość natomiast bardzo dobrze scharakteryzował sytuację z biletami - podstawowy bilet 30 min + dodatkowy 10 min dla tych, co chodzili do tej pory pieszo. Obecnie mamy podstawowy 15 min, na który jeździ większość pasażerów, którzy wcześniej korzystali z biletów 30-min, a ci, co dawniej chodzili pieszo i przesiedli się na komunikację na 10 minutowe, teraz znowu chodzą pieszo, bo cena biletu 15-min jest zbyt wysoka.
    wojtek 07.01.2013 godz. 12:28
    priorytet dla tramwajów i autobusów jest NA RĘKĘ kierowcom samochodów.
    im więcej ludzi podróżujących komunikacją miejską, tym mniejsze korki.

    jeżdżę często samochodem po mieście i największe korki są w okresach remontów torowisk - gdy ludzie przesiadają się do samochodów.