Dziś pewne jest jedno. Para była na imprezie u znajomych, w sobotę 22 lutego. Później Roksany i Bartka nikt już nie widział. Rodziny zgłosiły zaginięcie nastolatków. Policji jak na razie udało się ustalić tyle, że telefon Bartka przez chwilę był zalogowany w Poznaniu, na ulicy Głogowskiej. Telefon szybko jednak zamilkł. Rodzice byli w Poznaniu, pokazywali mieszkańcom Głogowskiej zdjęcia dzieci. Nikt jednak ich nie rozpoznał. "Ich telefony milczą. Poszukiwania trwają", powiedziała posterunkowa Izabela Leśnik, rzecznik prasowy policji w Obornikach.