Leszno wraca do "Pudełka Życia". Pomoże w nagłych wypadkach
Powodem była seria ataków wymierzonych w Ukraińców mieszkających w Poznaniu. "Kiedy toczy się wojna za naszą granicą, nie można być obojętnym" - powiedział Radiu Poznań Mateusz Leonarski z Komitetu Obrony Demokracji.
Też po to tu jesteśmy, żeby się sprzeciwić agresji. Agresja jest nieakceptowana w stosunku do kogokolwiek. Wszyscy ludzie są równi. My Polacy też mamy taką historię emigracji, tułaczki po świecie z powodu wojny
- dodał Mateusz Leonarski.
- Przyszłam, bo nie mogę się pogodzić z tą mową nienawiści, z tą agresją, z tą pogardą dla drugiego człowieka - mówiła uczestniczka demonstracji.
Alina - Ukrainka mieszkająca w Poznaniu - wzruszona dziękowała Polakom za dotychczasową pomoc i mówiła, że to: rosyjska propaganda, manipulacja, dezinformacja i gry polityków prowadzą do wzrostu agresji.
Rosja to państwo terrorystyczne i tylko ona zyskuje na tym, że wierzymy w jej propagandę i że poddajemy się jej manipulacjom. Bądźmy otwarci wobec siebie. Sprawdzajmy informacje, jakie do nas trafiają
- zaapelowała Alina.
Podczas demonstracji były też podziękowania dla policji za reagowanie na wszystkie akty agresji. Obecny na placu Wolności rzecznik rządu Adam Szłapka zapewniał, że służby zawsze będą reagować i to robią, ale apelował też, by wszystkie takie przypadki zgłaszać.
Propaganda rosyjska wchodzi, gdzie tylko może, w każdą szczelinę naszego życia. Zaczyna teraz zbierać tego plony, niestety. To są też plony tego, dlatego tym bardziej my musimy być bardzo odporni, tym bardziej musimy reagować i zawsze zgłaszać przypadki agresji do odpowiednich służb
- dodał Szłapka.
Na placu Wolności w Poznaniu zebrało się około stu osób z flagami Polski i Ukrainy. Demonstracja, która trwała niespełna godzinę, rozpoczęła się od odśpiewania hymnów obu krajów.