W sprawę zaangażowało się biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Władze Gniezna zakazały w sumie 18 manifestacji: marszu równości organizowanego przez działaczy LGBT i 17 prawicowych kontrdemonstracji. Oficjalny powód to liczba uczestników wszystkich zgromadzeń.
- Uczestnicy chcą przejść ciasnymi uliczkami śródmieścia. Ma na nich manifestować 7700 ludzi zgodnie ze wszystkimi złożonymi wnioskami - mówi pełnomocnik prezydenta Gniezna Tomasz Bernaciak.
Według organizatorów prezydent zakazał marszu równości z powodów ideologicznych: -Ani urbanistyka, ani sprzeciw ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem, by zakazywać naszego pokojowego zgromadzenia - mówi Piotr Moszczeński.
Prawnik władz miasta uważa, że sytuacja w Gnieźnie jest napięta i demonstracje nie miną się bezpiecznie. Cytuje maile, które przyszły do urzędu: "Co za pieprzony debil z PO jest prezydentem Gniezna", "Spróbuj tylko wprowadzić kartę LGBT, to ci jaja urwiemy".
Anna Błaszczak-Banasiak z biura RPO nie zgadza się z argumentacją prezydenta: - Jeżeli obarczamy manifestantów odpowiedzialnością za ewentualne działania kontrmanifestantów, to musimy mieć świadomość, ze w sposób niezgodny z prawem ograniczamy ich konstytucyjne prawa i wolności.
W Gnieźnie nigdy wcześniej nie było marszu równości. Organizatorzy chcą, by odbył się w sobotę. Decyzję w sprawie marszu równości w Gnieźnie sąd podejmie w czwartek rano.
Podczas poznańskiego marszu równości z ubiegłego roku, do urzędu miasta zgłoszono 36 kontrmanifestacji. Odbyła się tylko jedna. W zeszłym roku marszu równości zakazał prezydent Lublina. Jego decyzję uchylił sąd apelacyjny. Ostatecznie marsz się odbył, doszło do aktów agresji wobec jego uczestników. Dwóch policjantów trafiło do szpitala.